Poród - dawniej i dziś

Poród jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu kobiety. Oddziałuje silnie na jej psychikę, a także wpływa na kształtowanie się relacji z dzieckiem i relacji wewnątrzrodzinnych. W dużej mierze zależy od niego późniejsza zaradność matki w pierwszych dniach życia dziecka. Dlatego tak ważne jest, aby odbywał się w przyjemnej, spokojnej atmosferze i w poczuciu bezpieczeństwa.

 

porod-dawniej-dzis-550

 

Dzisiejsze praktyki położnicze

Współcześnie, w wielu placówkach, porody obywają się w rodzinnym gronie. Rodzącej może towarzyszyć partner, przyjaciółka czy mama. Rodzina ma często do dyspozycji przytulną salę, w której wspólnie oczekuje na rozwiązanie w intymnej i spokojnej atmosferze. Jeśli przyszła matka chce, może skorzystać z wanny porodowej i rodzić w wodzie. Każda rodząca może otrzymać środki znieczulające lub gaz rozweselający, a personel pilnuje, by zaraz po porodzie, jeśli nie ma komplikacji, podjęła próbę karmienia piersią i wróciła do aktywności fizycznej. Na Zachodzie standardem jest możliwość wyboru pozycji do porodu – prawdopodobnie w ciągu kilku lat takie rozwiązania dotrą także do naszego kraju. W Polsce zdarza się to rzadko.

 

Przez okno

Jeszcze 20 lat temu nikt nie pomyślałby, że opieka położnicza tak podwyższy swoje standardy w Europie i w Polsce. Odziały położnicze były zamknięte dla gości i odwiedzających, z obawy przed wnoszeniem na ich teren infekcji. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji, w których matki pokazywały nowonarodzone dziecko mężowi stojącemu pod szpitalem przez okno. Co więcej, nie było mowy, żeby wypisać matkę z dzieckiem do domu po trzech dniach, jak się to robi dziś. Nierzadko trzeba było spędzić w szpitalu tydzień, a po cięciu cesarskim jeszcze dłużej.

 

 

Ach, te zarazki

Personel zwracał także mniejszą uwagę na wczesne karmienie piersią i jeśli młodej mamie nie udawało się podołać temu wyzwaniu na początku, dzieci obligatoryjnie dokarmiano z butelki. Prowadziło to często do przerwania karmienia piersią, gdyż maluchy szybko przyzwyczajają się do smoczków, z których po prostu łatwiej im się pije. Swego czasu nawet twierdzono, że naturalne karmienie może być niehigieniczne, co zaszczepiło w wielu kobietach obawę przed zarażeniem dziecka wirusem czy bakterią. Prowadziło to w konsekwencji do rezygnacji z żywienia małego dziecka mlekiem najlepszej jakości, które notabene jest olbrzymim rezerwuarem przeciwciał.

 

Betonowe położnictwo

Dziś narzekamy na zbędną medykalizację porodu, ale niegdyś wszystkie kobiety obligatoryjnie rodziły na fotelu w pozycji horyzontalnej, bez znieczulenia i z naciętym kroczem. Jeszcze częściej stosowano kroplówki naskurczowe lub przebijano pęcherz płodowy, by wspomóc czynność skurczową macicy. Częściej wykonywano także cięcie cesarskie, które zlecano bez konkretnych wskazań medycznych. Stąd o praktykach sprzed 20–30 lat mówi się „betonowe położnictwo”. Jego pozostałości są dostrzegalne jeszcze dziś, ale nauka rozwija się coraz szybciej, a z nią na lepsze zmienia się także praktyka.

 

Źródło: Pixabay.com

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu