Dlaczego warto wysłać dziecko do przedszkola integracyjnego?

Okres rekrutacji do przedszkoli jest bardzo ważny dla rodziców. Jest to poważna decyzja, bo to pierwszy etap przygotowujący dziecko do samodzielności i bycia odrębną jednostką. Dlatego ważne jest aby wybrać placówkę, która jak najlepiej wspomoże rozwój dziecka. Każdy rodzic powinien poznać odpowiedź na pytanie dlaczego warto posłać dziecko do przedszkola i czego się ono tam nauczy. Powodów jest wiele, postaram się przybliżyć te najistotniejsze. 

 

Wybór przedszkola może zadecydować o przyszłości dziecka - jego relacjach z innymi, czy też powodzeniu w dalszej nauce.

 

Nie taki diabeł straszny...

W przedszkolu dziecko nabiera odporności. Oczywiście, pierwszy rok może być trudny, dziecko może więcej chorować, ale to tylko sytuacja przejściowa. Dzięki temu gdy pójdzie już do szkoły będzie miało  wyrobioną odporność zdrowotną i nie będzie tak podatne na infekcje. Jest to też pierwszy etap gdzie uczymy się reguł życia społecznego. Stajemy się częścią grupy, musimy przestrzegać zasad, uczymy się tolerancji, asertywności i samodzielności. Dzieci, które chodziły do przedszkola są lepiej przygotowane do nauki w szkole. Nie tylko pod względem dydaktycznym, ale również emocjonalnym. Mają już za sobą pierwszą rozłąkę z rodzicami, umieją rozwiązywać konflikty z rówieśnikami, są bardziej samodzielne. Pobyt w przedszkolu powoduje także, że stają się pewniejsze siebie i mniej lękliwe. 

 

Zalety przedszkola

Ważne umiejętności, które nabywane są na tej drodze edukacji to umiejętność działania w grupie, dzielenie się z innymi, dostosowanie się do panujących reguł, czekanie na swoją kolej czy współzawodnictwo. To właśnie wtedy nawiązują się pierwsze znajomości, przyjaźnie, a także miłości. Należy też pamiętać, że właśnie w tym wieku dziecko najszybciej i najbardziej się rozwija. Można wtedy zauważyć jego talenty oraz zdolności i wspierać je poprzez różnego typu zajęcia dodatkowe. Poprzez naukę różnych wierszyków i piosenek dzieci ćwiczą pamięć dzięki czemu łatwiej będzie im przyswajać materiał w szkole. To tylko niektóre z korzyści jakie daje uczęszczanie do przedszkola, jak widać jest to bardzo ważny etap w rozwoju dziecka. Każda dobrze funkcjonująca placówka zapewni dziecku rozwój na wyżej wymienionych poziomach.

 

Dlaczego integracyjne?

Jakie dzieci mogą chodzić do przedszkola integracyjnego? Każde. Może to być dziecko, które porusza się na wózku inwalidzkim, takie, które niedowidzi, nie mówi, ma ADHD czy spektrum Autyzmu. Idea takich przedszkoli jest następująca: wszystkie dzieci traktujemy tak samo, wszyscy mają jednakowe prawa i obowiązki. Uczymy podopiecznych współdziałania bez względu na różnice występujące między nimi. Posyłając dziecko do takiego przedszkola trafia ono do mniejszej grupy, w której jest więcej wychowawczyń, ale to nie jedyna zaleta. Oprócz zajęć, które odbywają się w każdej placówce mają też spotkania z różnymi specjalistami takimi jak: rehabilitant, psycholog, logopeda, wszystko zależy od konkretnego przedszkola. Dziecko w takiej sytuacji może na pewno liczyć na większą uwagę dorosłych, a także na opiekę wykwalifikowanego personelu, niezależnie od tego czy jest to podopieczny z dysfunkcją czy bez. Kolejnymi plusami uczęszczania do takiego przedszkola jest to, że dziecko uczy się być bardziej otwarte, nie podlega stereotypom, które panują w społeczeństwie. Dzieci takie są bardziej empatyczne, tolerancyjne, uczą się nieść bezinteresowną pomoc oraz tego aby nie oceniać po pozorach. 

(Nie)potrzebne obawy rodziców

Przedszkole integracyjne sprzyja rozwojowi emocjonalnemu i społecznemu zarówno dzieci zdrowych, jak i chorych. Rodzice jednak często mają obawy przed posłaniem dziecka do przedszkola integracyjnego - boją się inności tej placówki, całkiem niesłusznie. Należy pamiętać, że dzieci nie mają takich uprzedzeń, wszystkie stereotypy jakimi się kierujemy nabywane są z wiekiem. Kolejnym plusem posłania dziecka właśnie do takiego przedszkola jest to, że nie podda się ono tym stereotypom, a co za tym idzie będzie bardziej otwarte na świat. 

 

W każdym dobrym przedszkolu dziecko nauczy się lepiej funkcjonować w grupie, stanie się bardziej samodzielne i będzie lepiej przygotowane aby rozpocząć edukacje w szkole, ale to przedszkole integracyjne da mu szanse stania się bardziej otwartym, tolerancyjnym i nauczy jak żyć bez uprzedzeń i stereotypów co może się okazać bardzo przydatne w późniejszym życiu dlatego podczas dokonywania wyboru warto rozważyć posłanie dziecka właśnie do takiej placówki. 

 

Autorka: Daria Gujska

Zdjęcie: Pixabay.pl

Komentarze
Dodaj komentarz
Ocena:
Październik 10, 2016
Ja córkę zapisałam do przedszkola ekologiczne w Bielawie i to byla najlepsza decyzja!
Ocena:
Lipiec 15, 2016
Czy przedszkole rozwija umiejętności społeczne dzieci?

Posyłamy dzieci do przedszkola mając nadzieję, że nauczą się tam przede wszystkim umiejętności społecznych. A jednak wiele dzieci przedszkolnych narzeka, pyskuje, a nawet zachowuje się agresywnie. Spędzanie większości dnia w towarzystwie rówieśników wydaje się zatem raczej pogarszać umiejętności społeczne. Ale może rodzice przesadzają i gdyby nie socjalizacja w przedszkolu dzieci zachowywałyby się jeszcze gorzej?

Postanowili to sprawdzić naukowcy z uniwersytetu stanowego z Kalifornii (Loeb i in 2007). Przeprowadzili badanie na wielką skalę, obejmujące 14 162 dzieci. Badacze oceniali wpływ uczęszczania do żłobka i przedszkola na umiejętności społeczne, umiejętność samokontroli oraz stopień agresywności. Oceniali też rozwój intelektualny dzieci – tj. umiejętności matematyczne i językowe.

Na wstępie badacze omówili badania przeprowadzane wcześniej i na mniejszą skalę. Badania Heckman, 2000 i Shonkoff & Phillips, 2000 wykazały, że zorganizowane formy wczesnodziecięcej edukacji mają pozytywny wpływ na rozwój umiejętności poznawczych dzieci z biednych rodzin. Wiele badań wykazywało, że dzieci z marginesu społecznego zyskują więcej dzięki uczęszczaniu do przedszkoli niż dzieci z domów "klasy średniej" (Burchinal, Campbell, Bryant, Wasik, & Ramey, 1997; Campbell & Ramey, 1994; Magnuson, Ruhm, & Waldfogel, 2004).

Z drugiej strony badacze koncentrujący się na ocenie rozwoju umiejętności społecznych wykryli negatywny wpływ żłobków i przedszkoli. Porównywano dzieci wczesnoszkolne, które ukończyły przedszkole z tymi, które pozostawały w domu. Uczniowie, którzy ukończyli przedszkole wykazywali podwyższony poziom agresywności, przeszkadzanie w czasie zajęć, obniżoną umiejętność kontroli emocji, zachowania impulsywne (w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w warunkach domowych). (Belsky, 2002; Han, Waldfogel, & Brooks- Gunn, 2001).

Wpływ ten był nie tyle zależny od wieku w którym dziecko poszło do przedszkola (2, 3 czy 4 lata), co od czasu, jaki w przedszkolu spędzało. Im więcej godzin w ciągu tygodnia, im więcej miesięcy w ciągu roku – tym gorsze rezultaty (Colwell, Pettit, Meece, Bates, & Dodge, 2001, Bates, Marvinney, Kelly, Dodge, Bennett, & Pettit, 1994; Belsky, 2001; NICHD ECCRN, 2003).

Belsky, badający dzieci z klasy średniej zidentyfikował wręcz linerną zależność – im więcej czasu w przedszkolu, tym gorsze zachowanie. (Belsky, 2002).

Wspomniany już wcześniej zespół badaczy (Han, Waldfogel, and Brooks-Gunn (2001) przeanalizował dane z ogólnoamerykańskich badań longitudinalnych National Longitudinal Survey of Youth (NLSY). Odkryli, że jeśli matki powróciły do pracy zawodowej w ciągu pierwszych 9 miesięcy życia dziecka, zostawiając je pod opieką osób trzecich lub oddając do żłobka, dzieci te w wieku lat 7 i 8 wykazywały podwyższony poziom zachowań agresywnych i impulsywnych. W tym wypadku wchodził w grę dodatkowy czynnik – pozbawienie bezpośredniej opieki matki, który nakładał się na wpływ przedszkola/ żłobka.

W szeregu omawianych w studium badań jedno wykazało pozytywny skutek programu przedszkolnego na rozwój inteligencji emocjonalnej i umiejętności społecznych dzieci. Był to program obejmujący dzieci z najuboższych rodzin Chicago. W ramach programu dzieci spędzały 15 godzin tygodniowo w ośrodku pod opieką wychowawców. Program obejmował jednak dodatkowe, niestandardowe formy pomocy – np. wizyty domowe oraz zajęcia dla rodziców. W rezultacie zaangażowanie rodziców w proces było bardzo wysokie. (Clements, Reynolds, & Hickey 2004).

Program badawczy Loeb i zespołu był pierwszym programem na dużą skalę, uwzględniającym wpływ bardzo wielu zmiennych. Wzięto pod uwagę typ przedszkola/ żłobka (prywatne, publiczne, liczba dzieci na wychowawcę, liczba, rodzaj, jakoś zajęć w ramach programu), wykształcenie, zarobki, rasę rodziców, miejsce zamieszkania (wieś, miasto, a nawet takie sprawy jak mieszkanie w dzielnicy etnicznej). Wśród badanych czynników uwzględniono nawet stosowane przez rodziców metody wychowawcze (np. kary cielesne). Analizowano też liczbę godzin spędzanych w żłobku/przedszkolu – poniżej i powyżej 15h./tydzień.

Rozwój intelektualny przedszkolaka w badaniach Loeb i in. Zarówno dzieci wychowywane w domu jak i uczęszczające do przedszkoli oceniono pod kątem umiejętności matematycznych i językowych. Oceniano umiejętność rozpoznawania liter, wyrazów, wyodrębniania zgłoski rozpoczynającej i kończącej słyszany wyraz, rymowania, zasób słownictwa oraz zdolność rozumienia słów. Test matematyczny badał znajomość cyfr oraz orientację przestrzenną i zdolność rozwiązywania problemów.

Okazało się, że najlepiej w tym zakresie wypadały dzieci posłane do przedszkola w wieku między drugim a trzecim rokiem życia, pod warunkiem że trafiły do placówki o wysokim standardzie. Dzieci które wcześniej uczęszczały do żłobka, czy też podjęły edukację przedszkolną później nie różniły się pod tym względem od dzieci wychowywanych w domu. Dzieci, które w wieku 2-3 lat trafiły do zwykłych, publicznych przedszkoli także nie były bardziej rozwinięte intelektualnie.

Wydaje się zatem, że efekt podwyższonego poziomu zdolności intelektualnych jest wynikiem trafienia odpowiednimi stymulującymi poznawczo zadaniami w określony moment rozwojowy. Przedszkole jako takie okazało się też pomagać w rozwoju intelektualnym dzieciom z domów znajdujących się poniżej progu ubóstwa. Bogactwo zabawek edukacyjnych, książeczek i rozwijających intelektualnie zabaw pobudzało rozwój poznawczy dzieci.

Wpływ przedszkola na rozwój społeczny dzieci

W tym wypadku okazało się, że żłobek i przedszkole opóźnia rozwój umiejętności społecznych u dzieci, potęgując za to zachowania aspołeczne (agresywność, egotyzm). Nie było przy tym istotne, czy placówka jest prywatna czy państwowa, czy dziecko pochodzi z rodziny bogatej czy biednej. Nie był istotny poziom wykształcenia, wiek, rasa rodziców. Tylko jedna zmienna okazała się istotna – liczba godzin spędzanych tygodniowo w żłobku lub przedszkolu. Dzieci pozostające pod wyłączną opieką rodziców rozwijają się społecznie lepiej niż uczęszczające do przedszkola nawet na kilkanaście godzin tygodniowo. A im więcej czasu dzieci spędzają w przedszkolu, tym więcej zachowań aspołecznych, mniejsza motywacja do nauki, zdolność samokontroli, empatii itp. itd. Negatywny wpływ na umiejętności społeczne był tym większy, im wcześniej dziecko zostało posłane do przedszkola/ żłobka.

"W naszym studium postawiliśmy pytanie – ile to jest za dużo – w odniesieniu do liczby godzin, jakie dziecko spędza w żłobku i przedszkolu. Nasze dane pokazują, że odpowiedź zależy o tego, jaki obszar rozwojowy dziecka oceniamy. Odkryliśmy, że średnia (15h/tydz) liczba godzin spędzanych w przedszkolu jest korzystna pod względem rozwoju umiejętności matematycznych i językowych. Z drugiej strony uczęszczanie do przedszkola wydaje się wpływać negatywnie na rozwój społeczny, w tym motywację do nauki, samokontrolę emocjonalną i szereg innych umiejętności interpersonalnych. (Pod uwagę brano ocenę ucznia przez wychowawcę w klasach początkowych szkoły podstawowej). (…) Dodatkowo negatywny wpływ przedszkola/żłobka związany jest z liczbą godzin tam spędzanych (w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w domu) i jest silniejszy dla dzieci, które rozpoczęły uczęszczanie do żłobka przed ukończeniem drugiego roku życia, a najsilniejszy dla dzieci posłanych do żłobka przed ukończeniem pierwszego roku życia". (Loeb i inn 2007)

Bardzo podobne wyniki dało wcześniejsze badanie z roku 2003 przeprowadzone przez amerykański National Institute of Child Health and Human Development. Badano tam długoterminowe skutki uczęszczania do przedszkola. I w tym wypadku wnioski naukowców były wstrząsające – im więcej czasu dzieci spędzają z dala od mamy w ciągu pierwszych 4,5 lat życia – tym większe wykazują problemy z zachowaniem. Konkretnie: pyskowanie, napady złości, odmowa współpracy, agresywność, okrucieństwo, niszczenie zabawek i innych obiektów, wdawanie się w bójki.

Jaki jest prawdopodobny mechanizm stojący za problemami?

Oczywiście można zadać pytanie – czy to wyłącznie skutek przebywania w przedszkolu? Być może zapracowani rodzice nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi dziecku i stąd biorą się kłopoty? A jednak badania naukowe pokazują, że wielogodzinny kontakt z rówieśnikami stanowi lwią część problemu.

Czy da się to jakoś obiektywnie sprawdzić? Można badać poziom tzw. hormonu stresu, czyli kortyzolu. Poziom tego hormonu zależny jest od pory dnia – najniższy w porze zasypiania (Sapolsky 2004). Jednak doświadczenie chronicznego stresu powoduje, że jest on ciągle podwyższony. Na krótką metę podwyższony poziom kortyzolu pomaga w poradzeniu sobie z trudną sytuacją. Dodaje energii potrzebnej, by uciec od stresu czy pokonać jego źródło. Chroniczny stres i chronicznie podwyższony poziom kortyzolu powoduje jednak problemy zdrowotne i rozwojowe - w tym zaburzenia zachowania. (Sapolsky 2004).

Pomiar poziomu kortyzolu jest dość łatwy, dlatego wiele zespołów naukowców zdecydowało się porównać poziom stresu u dzieci wychowywanych w domu i w przedszkolu. Kolejne badania wykazywały to samo. Dzieci pozostające w domu wykazują zdrowy cykl poziomu kortyzolu – wysoki rano, niski przed zaśnięciem. U dzieci uczęszczających do żłobka i przedszkola, wzór poziomu hormonu zmienia się – w ciągu dnia ulega podwyższeniu (Geoffroy et al 2006).

Nie jest to kwestia separacji od rodziców. Badanie z roku 2000 wykazało, że dzieci wychowywane przez dziadków lub indywidualne opiekunki nie mają podwyższonego, niezdrowego poziomu kortyzolu (Dettling et al 2000). Nie chodzi tu także np. o przymusowe w przedszkolu leżakowanie o określonej porze (Watamura et al 2002).

Megan Gunnar, psychobiolog od 20 lat zajmująca się badaniem poziomu kortyzolu u dzieci podsumowuje wyniki tych badań: "Jakiś czynnik związany z koniecznością radzenia sobie ze skomplikowanym układem grupy rówieśniczej przez dłuższy czas wywołuje stres u małych dzieci." (ResearchWorks 2005).

Co jest nie tak z grupą rówieśniczą?

Dla wielu wychowawców i rodziców wyniki przytoczonych badań wydają się sprzeczne z logiką czy zdrowym rozsądkiem. To przecież dzięki kontaktom z innymi ludźmi nabywamy umiejętności społecznych. Trudno wyobrazić sobie lepsze warunki nauki niż umożliwienie dziecku kontaktu z rówieśnikami. Rzeczywiście prawdą jest, że do nauki umiejętności społecznych potrzebny jest kontakt z ludźmi. Pytanie brzmi – z jakimi ludźmi?

Aby dobrze funkcjonować w grupie, wspólnocie, potrzebujemy nauczyć się wielu umiejętności emocjonalnych – samokontroli, cierpliwości, pozytywnej postawy wobec ludzi, empatii, współczucia, konstruktywnego rozwiązywania konfliktów. Do tego nie wystarczy grupa rówieśników – zwłaszcza jeśli mają dwa, trzy lata. Dzieci w tym wieku same z siebie nie potrafią zarządzać emocjami. Postępują pod wpływem impulsów. Aby to zaobserwować, nie trzeba być psychologiem. Małe dzieci nie rozumieją np. dobrze pojęcia czasu. Głodne dziecko, któremu powiemy, że dostanie jeść za 15 minut pogrąża się w rozpaczy. Doświadczają często zmiennych, intensywnych emocji. W tej chwili roześmiany maluch może za chwilę się rozpłakać czy wpaść w złość. Małe dzieci nie potrafią dobrze kontrolować swoich emocji, wczuwać się w emocje innych, a subtelności savoir vivre'u czy bycia uprzejmym są im obce. (Gopnik i inni 1999).

Oznacza to, że przedszkolaki mogą dostarczać sobie nawzajem wartościowych doświadczeń społecznych, nie są jednak dobrymi nauczycielami umiejętności. Dzieci uczą się głównie przez naśladownictwo. Owszem mogą kopiować czyjeś dobre zachowania, ale kopiują też te negatywne. Poza tym towarzystwo rówieśników nie daje najważniejszego narzędzia nauki – informacji zwrotnych i pozytywnych wzmocnień.

Podstawowy, łopatologiczny przykład. Co się dzieje, gdy mama bawi się z dzieckiem np. klockami? "Poproszę czerwony klocek" - mówi - ucząc malucha jednocześnie rozpoznawania kolorów, jak i stosowania zwrotów grzecznościowych. Dziecko podaje klocek. "Och, dziękuję!", mówi mama (wzmocnienie pozytywne pożądanego zachowania), a maluch promienie z radości. W sytuacji zabawy z rówieśnikami potrzebny klocek zostanie po prostu zabrany przez silniejszego czy szybszego. A nawet jeśli dziecko podzieli się zabawkami z drugim, raczej nie usłyszy pochwały czy zwykłego "dziękuję". Gdy brakuje pozytywnej moderacji zachowań przez osobę dorosłą dzieci uczą się prawa dżungli a nie uprzejmości.

Oczywiście w przedszkolu są obecni dorośli i to profesjonaliści edukowani w zakresie pedagogiki. Odbywają się zajęcia ukierunkowane na konkretne zdania, a swobodna zabawa to tylko element życia przedszkolnego. Jednak nawet w najbardziej ekskluzywnym przedszkolu pod opieką jednej wychowawczyni przebywa co najmniej 10 dzieci. To jest tak, jakby była matką dziesięcioraczków. Zwyczajnie nie jest w stanie poświęcić każdemu dziecku uwagi. To zupełnie inna sytuacja niż np. rodzina wielodzietna, gdzie starsze dzieci, posiadające już bardziej wykształcone umiejętności społeczne stają się modelami, wzorcami do naśladowania dla dzieci młodszych.