Jak zmienia się dziecko, gdy mama wychodzi [felieton]

Czy Wasze dziecko zawsze zachowuje się tak samo? Jasne, że nie! Czasem wstanie z łóżka przysłowiową lewą nogą, czasem nie wiadomo tak do końca dlaczego cieszy się z każdej najmniejszej rzeczy. Jeszcze kiedy indziej zalewa się płaczem z byle powodu – bo po prostu ma gorszy dzień. To naturalne. Ale często też zachowanie dziecka zależy od tego, z kim zostaje w domu. Inaczej bawi się z tatą, inaczej z mamą, a jeszcze inaczej gdy jest z nimi oboje. Ja zauważyłem to od samego początku – Szymon jest trochę inny, gdy zostajemy sami, a Mama Sz. wychodzi „na miasto”. Jaki jest? Zapraszam do przeczytania mojego felietonu.

 

Jak zmienia się dziecko, gdy mama wychodzi [felieton]

 

1. Mogę być głośno!

„Szymek, baw się trochę ciszej!” – tego Szymon nie słyszy, gdy bawimy się sami. Szymon doskonale wie, że może pozwolić sobie na trochę więcej decybeli, gdy ucieka w radosnym popłochu przed sterowaną radiem, czerwoną terenówką. Albo gdy wpada mi na kolana tylko po to, by poczuć łaskotki. Gdy jesteśmy sami, możemy bawić się głośno – ludziki z Lego potrafią do siebie pokrzyczeć, samoloty powarczeć silnikami, a resoraki z wielkim trzaskiem zderzyć się w wypadku. No i oczywiście dochodzą do tego również wszelkie pojazdy straży pożarnej, pogotowia i policji – ich również nie obowiązuje nakaz zachowania ciszy. Czy to nie piękne, gdy dziecko może pozwolić sobie na pełnię fantazji bez skrępowania.

 

2. Jeżeli skończyłeś bawić się jedną zabawką, to...

...po prostu zabierz sobie drugą. Wiem, że pokój Szymona powinien być utrzymywany w porządku, ale... Przecież raz na czas można pozwolić sobie na to, by obok klocków Lego na podłodze leżały puzzle i jednocześnie sięgnąć po grę planszową, prawda? Nie mam nic przeciwko takiej zabawie, tym bardziej, że tak naprawdę sprzyja ona rozwijaniu wyobraźni – bo dlaczego niby resorak nie może mieć garażu z klocków Lego.

 

3. Każdy chłopak powinien mieć przynajmniej jeden karabin

Mama Sz. ma zupełnie odmienne zdanie w tym temacie, na szczęście od czasu do czasu Szymon zostaje tylko ze mną. A wtedy mamy czas dla siebie – i dla pistoletów. Oczywiście, z jedną, żelazną i niełamliwą zasadą – nie strzelamy do ludzi ;). I wtedy już można strzelać do celów i innych tarcz. A tak między nami mówiąc, strzelanie to też świetny sposób na poćwiczenie koordynacji ruchowej, wzrokowej i spostrzegawczości.

 

4.  Tato, daj mi jakąś słodycz...

Słodycze psują zęby. To oczywiste. Ale jak tu żyć bez słodyczy, prawda? Zresztą, wspomniałem o tym na swoim blogu. Oczywiście, muszę przyznać, że nie dopuszczam do tego, by Szymon cały dzień objadał się słodyczami, ale zawsze możemy sobie pozwolić na małą czekoladkę albo tak ulubione przez Szymona jajko-niespodzianki. Zresztą, dzięki temu Szymon dzięki temu uczy się rozsądnego podejścia do słodyczy – które przecież też są dla ludzi, oczywiście z dużą dawką zdrowego rozsądku.

 

5. Tato, ale ja nie umiem...

Szymon to cwaniaczek. Czasem, gdy zamiast zabawy, chcę z nim trochę popracować, wie, jak się od tego wywinąć. Często po prostu przy mnie udaje mniejszego niż jest. A ja... Cóż, rozczulony jego głosikiem i spojrzeniem niczym u shrekowego Puszka Okruszka w butach daję się nabrać. I mały spryciarz z uśmiechem wraca do zabawy, zamiast dzielnie ćwiczyć szlaczki albo literki.

 

Cóż, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie powyższe punkty są w pełni dobre, jeśli chodzi o prawidłowe wychowanie dziecka. Ale wiem też, że każdemu od czasu do czasu przydaje się trochę nieskrępowanej zabawy według własnej fantazji, niekoniecznie według dokładnych ram i zasad. Poza tym sytuacje, kiedy zostaję sam na sam z Szymonem zdarzają się na tyle rzadko, że bez większych wyrzutów sumienia mogę sobie pozwolić – dla dobrej zabawy Szymona i (nie ma się co oszukiwać) również mojej. Bo przecież nie ma nic fajniejszego dla taty, jak pogonienie za swoim synkiem sterowaną radiem terenówką, prawda ;) ?

Przeczytaj również:

5 sposobów na nudę okiem taty>>>

 

Zdjęcie: Fotolia by © Pavel Losevsky

Polecane artykuły
Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu