Huśtawka nastrojów u dzieci

Dzień zapowiadał się fantastycznie. Mały Staś był niezwykle grzeczny. Bawił się samochodami, budował wieżę z klocków, a następnie wygłupiał z tatą. Nic nie zapowiadało zmian. W pewnej chwili słodki chłopczyk zmienił się w niezwykle niepokornego i rozkrzyczanego chłopca, a sobotnia sielanka przerodziła się w prawdziwą szkołę przetrwania.

 

hustawka_nastrojow

 

Głodny Stanisław postanowił, że jednak nie będzie jadł krupniku. Zmęczony uznał, że nie pójdzie spać. Nie, nie, nie ! Pusty brzuszek i brak sił do dalszej zabawy sprawiały, że chłopczyk z minuty na minutę był coraz bardziej rozdrażniony. Płakał, krzyczał, marudził i za wszelką cenę starał się postawić na swoim. Najgorsze jednak było to, że sam tak do końca nie wiedział o co mu właściwie chodzi.

Staś odkrywając swoje możliwości zauważył, że ma wpływ na swoje otoczenie. Ciekawość i chęć samodzielności sprawiły, że chłopiec chce sam podejmować pewne decyzje. Sprawdza na co może sobie pozwolić. Czując, że jest odrębną jednostką przeciwstawia się i pokazuje rodzicom, że jest coraz bardziej niezależny. Ponieważ nie zna jeszcze reguł gry i błądzi na oślep, to bardzo często działa przeciw sobie. Co robić gdy stawiając na swoim dziecko nieświadomie robi sobie krzywdę?

Pierwszą i najważniejszą zasadą jest przestrzeganie rytuałów i zasad panujących w domu. Dzień malucha powinien być usystematyzowany i przewidywalny. Dzieci nie lubią ciągłych zmian. Dlatego powinny być karmione i usypiane o stałych porach. Mając ustalony porządek dnia maluchy czują się bezpieczne. Są spokojne, bo wiedzą czego mogą się spodziewać. Znające codzienne rytuały dziecko ma mniej powodów do histerii. Rzadziej buntuje się, bo pewne schematy uznaje za normę, z którą nie ma sensu walczyć.

Czasem warto też wyjaśnić i nazwać uczucia dziecka i spytać je, czy tak właśnie się czuje. Warto jest powiedzieć dzieciom, że rozumiemy co się w nich dzieje i akceptujemy to. Dzieci rozumiane mają mniej powodów do buntowania się.
Oczywiście komunikowanie powyższego powinno być dostosowane do wieku dziecka. Dwuletni Staś doskonale zrozumie gdy powiesz: „rzucasz, bo nie chcesz, żeby mama zabierała, tak? Rozumiem, ale muszę to zabrać”. Czterolatek potrzebuje bardziej złożonego komunikatu: „trzaskasz drzwiami, bo złościsz się, że każę Ci sprzątać, a Ty chcesz mnie przekonać, żebym przestał Ci kazać, prawda? Rozumiem Cię, ale wiesz, że jeśli ktoś zrobił bałagan, to musi go posprzątać”.

 

Pamiętaj, że małe dziecko nie umie myśleć perspektywicznie.
Dla niego ważne jest tu i teraz.
Dlatego nie myśli o długofalowych skutkach swoich działań.

 

Maluchy najczęściej histeryzują w czterech sytuacjach: podczas usypiania, jedzenia, ubierania oraz w trakcie zabawy z innymi dziećmi.

Bardzo często bywa tak, że rodzice wracają do domu dość późno. Chcąc nadrobić ‘zaległości’ starają się poświęcić dziecku jak najwięcej czasu. Organizują maluchowi mnóstwo fantastycznych zabaw. Szkrab jest zachwycony. Śmieje się, wariuje i wciąż chce jeszcze. Jednak w pewnym momencie przychodzi pora, aby roześmianego malca położyć do łóżka. Wówczas w mgnieniu oka szczęśliwe dziecko staje się w bardzo niezadowolone. Krzyczy, płacze i rzuca się, a jego histeria potrafi naprawdę długo trwać. Skąd taka huśtawka nastrojów? Przecież przed chwilką Staś był taki wesoły?

Przede wszystkim wieczorem unikaj aktywnych zabaw. Nie szalej z dzieckiem. Staraj się malucha wyciszyć a nie rozbawić. Bowiem po położeniu do łóżka rozbawiony malec nadal będzie przeżywał zabawę. Zmęczony, ale rozbawiony nie będzie mógł zasnąć. Ostatecznie zniecierpliwiony zacznie płakać i będzie to robił tak długo, aż nie zaśnie z wyczerpania.

 

Nie!

Czy, tak jak nasz przykładowy mały Staś, Twój maluch na większość pytań odpowiada ‘nie’?
He, he, ten etap przechodzi większość rodziców. Jeśli spytamy, czy szkrab zje jabłuszko zapewne usłyszymy, że nie. Może banana? Nie. Kochanie, a zjesz mandarynkę? Nie!
Po kilku takich próbach i Tobie, i malcowi w końcu zabraknie cierpliwości. Do tej pory negującemu smykowi odmowa sprawiała wiele radości. Nagle zniechęcony przestaje się uśmiechać i zaczyna przeraźliwie płakać. Dlaczego?

Zapewne mały głodomorek nie ma ochoty na jabłko, banana, ani mandarynkę. Być może zauważył, że na stole leży kiwi lub dorodna czerwona truskawka. Ma na nią ogromną ochotę, ale nie potrafi jeszcze zwerbalizować swojego pragnienia. Twoje pytania i swoje odmowy początkowo traktował jak fantastyczną zabawę. Gdy zauważył, że nie przynosi ona oczekiwanego skutku potwornie się zdenerwował.

Jedyną szansą na skuteczną komunikację z dzieckiem jest odpowiednie konstruowanie pytań.
Postaraj się tak je zadawać, aby zmusić go do konkretnej odpowiedzi. Jeśli Twoje dziecko nie potrafi jeszcze mówić podsuń mu pod nos kosz z owocami i zapytaj, który z nich chciałby zjeść.
Zapytaj z czym chce kanapkę, jakiego koloru rajstopy chce założyć lub którym misiem chce się bawić. To fantastyczna metoda, bo Twój mały urwis będzie niezwykle dumny ze swojej samodzielności i nie będzie miał powodu do buntu. No chyba, że wybrane przez niego rajstopki zaczęłaś zakładać od prawej nogi, a on zdecydowanie wolałby od lewej.

 

Jedzenie

Na pewnym etapie dzieci bardzo szybko zauważają, że pora obiadu jest idealnym momentem na negocjacje. Obserwujący rodziców smyk dostrzega, że odmowa jedzenia wzbudza w domownikach spore emocje. Chcąc wywołać zainteresowanie otoczenia rezygnuje z posiłku.

Często bywa tak, że maluch chętnie je obiad, śmieje się i jest z siebie niezwykle dumny. Jednak w momencie gdy przestaniesz podziwiać jego umiejętności, miejsce radości zajmuje złość i rozdrażnienie. Liczy na to, że buntując się zwróci na siebie uwagę. I zazwyczaj tak właśnie jest. Nie rozumie jeszcze, że gdy nie zje zupy, to będzie głodny.

Negocjacje nie mają najmniejszego sensu. Nie zmuszaj malucha do jedzenia. Nie chce, to nie. Spokojnie wytłumacz mu tylko, że do podwieczorku nie dostanie już nic innego. I najważniejsze, koniecznie dotrzymaj danego słowa.

 

Zabawa

Zaprosiliście zaprzyjaźnione dzieci do swojego domu? Fantastycznie, smyk bardzo potrzebuje zabaw z rówieśnikami. Musisz jednak liczyć się z tym, że podczas, wydawałoby się, fantastycznej zabawy mały Staś nagle urządzi dziką histerię. Jeszcze minutę temu maluch śmiał się i szalał, a teraz przeraźliwie płacze?

Spokojnie. Nie zrobił tego bez powodu. Zapewne towarzysz zabawy wziął do ręki niebieski, a nie czerwony klocek, przytulił jego ulubionego misia, położył autko w złym miejscu, albo przechodząc niechcący trącił piłkę, która miała leżeć tam, a nie gdzie indziej. No cóż, Twoje dziecko ma swój pokój, swoje zabawki i swoje zasady! Przecież Ty też nie lubisz gdy teściowa przeorganizowuje Ci szafki w kuchni.

Po za tym w otoczeniu innych dzieci smyk czuje się zagrożony i kompletnie nie rozumie dlaczego jego (i tylko jego !) mamusia interesuje się innym dzieckiem.

Świetnym sposobem na naukę współpracy z rówieśnikami są zajęcia w grupach. Warto zapisać maluszka na zajęcia w klubie malucha. Doskonałym treningiem są też wspólne zabawy w piaskownicy. Gdy maluch zauważy, że Ty nie reagujesz na jego furie, a jego koledzy nie chcą bawić się ze złośnikiem i beksą, z czasem zaprzestanie takich praktyk.

Huśtawki nastrojów u dzieci to nieodzowny element ich dorastania. Nie umiejąc okazywać swoich emocji w inny sposób maluchy krzyczą, tupią i płaczą. Niesamowite jest jednak to, w jak szybkim tempie potrafią przejść od stanu euforii do rzewnego płaczu. A mawiają, że to kobieta zmienną jest.

 

Zdjęcie: Fotolia by © Oliver Flörke All rights reserved

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu