Mordercze upały - nie zostawiaj dziecka w samochodzie!

Choć pogoda w naszym kraju bywa bardzo zmienna, to jednak latem możemy się czasem spodziewać upałów. Ważne są wtedy dobre kremy z filtrem, nakrycie głowy, lekkie i przewiewne stroje, częste nawadnianie organizmu i tak dalej. O tym wszystkim zdecydowana większość z nas pamięta. Ale jest coś jeszcze i chociaż w ciągu ostatnich lat o temacie mówi się bardzo dużo, wydaje się, że część ludzi zdaje się w ogóle nie zauważać problemu. A chodzi o zostawianie dzieci w samochodzie podczas, gdy z nieba leje się żar. Dlaczego to takie niebezpieczne?

 

dziecko w samochodzie w czasie upału

 

Zdarzyło się Wam kiedyś w gorący dzień zostawić samochód na parkingu przed sklepem, a po powrocie zastać w nim prawdziwą saunę? Wsiadanie do takiego auta do najprzyjemniejszych nie należy. A co dopiero siedzenie w środku.

 

Rozgrzana pułapka

Nagrzany na słońcu samochód stanowi idealny akumulator ciepła. A to dlatego, że szyby przepuszczają promienie słoneczne, z podczerwonymi włącznie, przez co wnętrze pojazdu się rozgrzewa, ale także dlatego, że te same szyby są izolatorem zatrzymującym owe ciepło wewnątrz.

Im samochód ciemniejszy (chodzi tu zarówno o karoserię, jak i elementy w jego wnętrzu), tym temperatura w środku rośnie szybciej. Jasne, można zostawić lekko uchylone okna, ale to daje naprawdę mierne korzyści. Udowodnił to Ernie Ward, amerykański weterynarz, który w ramach eksperymentu, zaopatrzony w stoper i termometr, zamknął się w samochodzie z tak właśnie uchylonymi oknami. Swój wstrząsający test relacjonował przez cały czas, czyli tylko (albo aż!) 30 minut, bo tyle był w stanie wytrzymać. W tym czasie, temperatura we wnętrzu samochodu z 35 stopni Celsjusza wzrosła do prawie 47 stopni, a sam badacz wspomina to jako dość traumatyczne przeżycie.

 

Co się dzieje z dzieckiem zamkniętym w gorącym samochodzie?

Czy wiecie, że temperatura wewnątrz stojącego na parkingu samochodu w upalny dzień może sięgać aż 90 stopni Celsjusza? Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że w takich warunkach ludzki organizm nie będzie prawidłowo funkcjonował. Tym bardziej organizm dziecka, który rozgrzewa się od 2 do 5 razy szybciej, niż ciało dorosłego.

Taki maluch w samochodzie nie będzie długo płakał. Z powodu przegrzania dziecko bardzo szybko stanie się zdezorientowane i opadnie z sił. Winne temu są o wiele słabsze mechanizmy adaptacyjne u dzieci. Dorośli mogą wypocić znacznie więcej płynów, niż dzieci, które łatwiej się przez to odwadniają. A takie ciężkie przegrzanie może prowadzić do nieodwracalnych zmian w organizmie, a często nawet do śmierci. I nie jest to proces długotrwały. Wystarczy nawet kilkanaście minut.  

 

Jak reagować?

Wiedza o tym, co wolno, a czego nie powinno się robić to jedno. Inna sprawa, to zwracanie uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Jeśli zdarzy się, że zobaczycie dziecko pozostawione w nagrzanym samochodzie, reagujcie! I nie chodzi o to, by od razu rzucać się do wybijania szyby.

  • Rozejrzyjcie się, czy w pobliżu nie ma opiekunów dziecka. Zapytajcie o to głośno.
  • Jeśli po upływie kilku minut nikt się nie pojawi, zawiadomcie policję.

 

Ważne jednak, by w tym czasie stale obserwować co się dzieje z dzieckiem. Nienaturalne, niepokojące zachowanie może świadczyć o tym, że dziecko jest już przegrzane i natychmiast trzeba udzielić mu pomocy. Jeśli drzwi od auta są zamknięte, konieczne może się okazać wybicie szyby.

Pamiętajcie jednak, by robić to z rozwagą, dbając o bezpieczeństwo dziecka. W przypadku problemów z dostaniem się do samochodu, wezwijcie straż pożarną.

A jak pomóc malcowi już wyciągniętemu z parzącej pułapki? Sprawdźcie jego stan, czy jest przytomny, czy oddycha, czy tętno jest wyczuwalne. W razie potrzeby, należy bezzwłocznie rozpocząć resuscytację. Jeśli stan dziecka nie jest najgorszy – samodzielnie oddycha, jest świadome, należy przenieść je w chłodniejsze miejsce i podawać chłodne (nie zimne!) płyny. Maluszkom można także robić okłady na czoło, pod pachy i na pachwinki – wystarczy miękka szmatka nasączona letnią wodą. To wszystko, oczywiście, w oczekiwaniu na przyjazd pogotowia.

 

Stan wyższej konieczności

Zdarza się, że ludzie nie decydują się na wybicie szybę w cudzym aucie, z obawy na późniejsze konsekwencje prawne. I tu, po raz kolejny, najważniejsze są zdrowy rozsądek i właściwa ocena sytuacji.

Samodzielnie możecie interweniować gdy pojawi się tzw. stan wyższej konieczności. To sytuacja, w której nie ma możliwości wezwania odpowiednich służb, lub w której czyjeś życie jest zagrożone w tej konkretnej chwili. Działanie w takim przypadku polega na ochronie większego dobra, kosztem dobra mniejszego, a odpowiedzialność za wybitą szybę jest wyłączana.

 

Jeśli nadal nie czujecie się pewnie, zadbajcie o udokumentowanie sytuacji:

  • zróbcie zdjęcie, nawet aparatem w telefonie,
  • spiszcie numer rejestracyjny samochodu,
  • poszukajcie świadków zdarzenia, którzy będą mogli potwierdzić co się działo i że sytuacja wymagała interwencji.

 

Stan wyższej konieczności określony jest w artykule 26 Kodeksu karnego (§ 1 i 2). A sama osoba wykazująca się brakiem wyobraźni i zostawiająca dziecko samo w samochodzie może zostać ukarana mandatem karnym w wysokości 500 zł. Co więcej, Kodeks karny przewiduje również możliwość zakwalifikowania tego jako przestępstwa, za które grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

 

 

Samochód bez klimatyzacji

Nie tylko zostawienie dziecka w nagrzanym aucie może być niebezpieczne. Uwaga także na dłuższe podróże nieklimatyzowanym samochodem. O czym trzeba wówczas pamiętać?

  • Koniecznie kontrolujcie temperaturę – nie tylko z przodu, ale i z tyłu pojazdu (z przodu zazwyczaj działa nawiew z wentylatora).
  • Róbcie przerwy, dbajcie by dzieci dużo piły.
  • Sprawdzajcie także temperaturę dziecka.

 

Szybkie zakupy, czy załatwienie dosłownie jednej malutkiej sprawy naprawdę nie są warte narażania zdrowia i życia naszych dzieci. Dlatego apelujemy do Was o rozwagę, „włączenie” wyobraźni, empatii i zdrowego rozsądku.

 

Zdjęcie: fotolia.com 

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu