Uwaga! Nie kompromituj dziecka. 7 zdjęć, które nigdy nie powinny trafić na Facebooka!

Młodzi rodzice najchętniej dzieliliby się swoim szczęściem z całym światem. Facebook, Instagram, Snapchat…, internet wydaje się być do tego doskonałym narzędziem. Ale czy na pewno? Niektórzy rodzice wykorzystują portale społecznościowe tak bardzo, że na ich profilach dzień w dzień oglądamy zdjęcia i filmiki ich pociech, relacjonujące każdy moment życia! Dosłownie każdy! Zapominają, że zagrożenia w sieci to temat wciąż aktualny, i dwa - że za parę lat, gdy dzieci dorosną, niektóre zdjęcia mogą zwyczajnie się im nie podobać. Na co należy być szczególnie wyczulonym, publikując zdjęcia pociechy w internecie?  Przedstawiamy 7 typów zdjęć, których pod żadnym pozorem NIE PUBLIKUJCIE na Facebooku!

 

Jakich zdjęć lepiej nigdy nie publikować na facebook

 

1. Dziecko w kąpieli lub nagie maleństwo

Zdjęcia, na których dziecko jest nagie - nieważne, w jakim jest wieku - są objęte absolutnym zakazem wrzucania ich do sieci. To, co dla Ciebie jest urocze, innym może posłużyć w zupełnie innych celach. Wrzucając je do sieci, nigdy nie masz pewności czy nie wpadną w niepowołane ręce. W najgorszym przypadku zdjęcia twojego dziecka mogą trafić nawet na strony z dziecięcą pornografią, dlatego bądźcie szczególnie wyczuleni na tego typu ujęcia. Druga sprawa - uwierzcie, za kilka lat 8-10 latek może mieć pretensje, za takie publikacje.

 

2. Zdjęcia na nocniku

Cóż złego jest w maluszku, który siedzi na nocniku? Ano nic, jeśli nie został uwieczniony na zdjęciu, które ląduje w internecie. Podobnie, jak z maluchem w wannie - nawet, jeśli dla Ciebie widok pociechy na nocniku jest pocieszny i uroczy, dla niej samej prędzej czy później będzie to powodem do zażenowania. Pamiętajcie, że niektóre dzieci mają wyjątkowo silnie rozwinięte poczucie wstydu już w młodym wieku. Fakt, że setki albo i tysiące osób oglądają je w intymnej sytuacji, może być dla nich wyjątkowo przykrym i stresującym doznaniem.

 

3. Niezręczne sytuacje / Kompromitujące zdjęcia

Moda na wrzucanie zdjęć do internetu sprawia, że odchodzi się od charakterystycznego dla internautów kreowania swojego życia na doskonałe. Skoro dokumentuje się każdą chwilę swojego życia, do internetu trafiają również pamiątki z tych przykrych momentów - na przykład w czasie choroby, czy w niezręcznej sytuacji. Dotyczy to szczególnie dzieci - takie biedne, chore istotki mogą budzić tak samo duże zainteresowanie jak słodkie, roześmiane maluchy. A tak zwane „lajki”, choć zapewne trochę pocieszą zmartwionych rodziców, czy naprawdę są tego warte? Mówimy: nie, szczególnie, jeśli wiąże się to z pokazywaniem chorych dzieci. Sami chyba też nie chcielibyście, żeby znajomi oglądali Was w takich sytuacjach, drodzy rodzice?

 

Śmieszne zdjęcia, które z jakiegoś powodu stawiają dziecko w niezręcznej sytuacji (pokazują jego wady i słabości albo konsekwencje jego nieodpowiedniego zachowania), dla nas w chwili publikacji może nawet zabawne, również są jednymi z tych, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Przecież pokazując całemu światu, jakiego to masz w domu gamonia, mocno nadwyrężasz zaufanie dziecka. Sygnalizujesz mu, że jego słabsze strony są dla ciebie okazją do pośmiania się z niego (i to co gorsza - publicznego!), a nie czymś, z czym pociecha może się do ciebie zwrócić.

 

          Rodzicu! Pomyśl zanim wrzucisz! Jeśli coś raz trafi do internetu, to zostaje w nim na zawsze!

 

4. Dorosłe dziecko

… czy może raczej dziecko w sytuacji przeznaczonej tylko dla dorosłych. Maluch z puszką piwa czy papierosem raczej nie rozśmieszy Waszych znajomych. A co będzie, jeśli któryś z nich bardziej zaniepokoi się losem Waszej pociechy i warunkami, w jakich jest wychowywana. Przez takie z pozoru "niewinne" ujęcia możecie sprowadzić na siebie kłopoty związane z niewłaściwą opieką rodzicielską!

5. Niebezpieczne sytuacje

Dziecko z przystawionym do głowy pistoletem - choćby zabawkowym - czy dzierżące w ręku narzędzia mogące mu zrobić krzywdę to też fatalny materiał na zdjęcia. W najlepszej sytuacji Wasze  poczucie humoru będzie postrzegane jako bardzo niskich lotów. W najgorszej - znów twoje kompetencje rodzicielskie mogą zostać wzięte pod lupę…

 

6. Zdjęcia z kolegami

Uważajcie też na zdjęcia, których publikacja z pozoru nie grozi żadnymi poważniejszymi konsekwencjami. Ot, przyjęcie urodzinowe twojego kilkulatka, na którym zdmuchuje świeczki w towarzystwie kolegów i koleżanek z przedszkola… No właśnie, upewnij się, że rodzice pozostałych maluchów wyrażają zgodę na publikację wizerunku ich dziecka w sieci. Niektórzy rodzice są bardzo wyczuleni na to, gdzie pokazywane są fotografie ich dzieci, i publikując zdjęcia bez ich zgody mogą mieć do Was spore pretensje.

 

7. Zdjęcia zdradzające fakty, umożliwiające identyfikację

To naprawdę poważna sprawa. Z pozoru niegroźne zdjęcie np. z rozpoczęcia szkoły, szczególnie Waszego dziecka z legitymacją szkolną, czy pod szkolną tablicą z nazwą i adresem placówki, do której uczęszcza dziecko, fotka z lotniska dokumentująca jak wyjeżdżacie na wakacje ... mogą się stać zaproszeniem dla potencjalnego włamywacza, czy porywacza. Absolutnie nigdy nie zdradzajmy w sieci danych osobowych i faktów umożliwiających naszą identyfikację.

 

Portale społecznościowe używane z głową są oczywiście fantastycznym narzędziem do podtrzymywania kontaktu ze znajomymi. Ale przecież nie trzeba "mówić" w nich dosłownie o wszystkim. Pozwólcie, żeby o tym, czym dzielicie się z innymi, dziecko zdecydowało samo - gdy dorośnie. Fotorelację z życia Waszej pociechy zostawcie do pokazania rodzinie i najbliższym znajomym.

 

Jeśli Waszym zdaniem są jeszcze inne sytuacje, których również nie powinno się upubliczniać, piszcie w komentarzach.

Przeczytaj również:

Jak wybrać dobrego fotografa dla dziecka?>>>

Zdjęcie: Pixabay.com

Komentarze
Dodaj komentarz
Ocena:
Maj 22, 2016
Przeczytałem artykuł i... w zasadzie nic nowego - dla człowieka, który rozsądnie patrzy na swojego malucha i ma jako-takie pojęcie do czego służy FB czy w ogóle Internet. Niestety, patrząc na to, co pojawia się na profilach niektórych rodziców, na stronach www, na "fejsach" i innych tego typu portalach muszę przyznać, że takich artykułów wciąż mało. Nieświadomość rodziców (przepraszam, że polecę "stereotypowo", ale...: szczególnie tych młodych - żeby nie napisać "młodocianych"...) jest w tym zakresie straszna.