Niespodzianka dla mamy - domowy obiad [felieton]

„Ja! Ja chcę zważyć!” - krzyczy Szymon. Podjeżdżamy sklepowym wózkiem pod elektroniczną wagę, Szymon kładzie na niej marchewkę, wciska odpowiedni guzik i po chwili nakleja kod kreskowy. Po marchewce czeka nas jeszcze to samo z cebulą, selerem i pozostałymi warzywami potrzebnymi do ugotowania rosołu. Potem jeszcze mamy na liście udko kurczaka i przyprawy. Ale te ostatnie mamy w domu, możemy sobie odpuścić. Dzisiaj to my - faceci - gotujemy obiad dla nas i Mamy Sz. Ot, taka mała niespodzianka.

 

jak zrobić mamie prostą niespodziankę felieton

 

Mała rzecz, a cieszy ...

Tymczasem patrzę na listę zakupów. No tak, po warzywach i kurczaku jeszcze tylko wybór makaronu. To zadanie zawsze powierzam Szymonowi i to on wybiera kształt i wielkość. Tym razem zdecydował się na literki. A teraz już tylko coś na drugie danie. Tak, to taki „standardowy”, dwudaniowy obiad, ale właśnie taki lubi Szymon, z zupą i wspomnianym „drugim”. Więc kupujemy resztę produktów potrzebnych do zrobienia „schabowych” i jedziemy do domu. Poza obiadem czekają na nas jeszcze inne zadania.

 

Bo chłopaki też umieją gotować ;)

Oczywiście jak to często bywa, mamy mało czasu, więc trochę oszukujemy, sięgając po szybkowar. Szymon towarzyszy mi przy obieraniu warzyw, wykorzystuje też moją nieuwagę - porywa mały kawałek marchewki i ucieka do swojego pokoju. Po chwili słyszę radosne piski - tak, świnka morska lubi marchewkę, zawsze pilnuję, by mały kawałek tego warzywa zostawić dla niej. Potem obieram resztę warzyw i gotowe. Wszystko, włącznie z udkiem kurczaka ląduje w szybkowarze. Potem jeszcze dodaję trzy laurowe liście oraz pięć kulek angielskiego ziela i sól. Wraz z Szymonem zalewamy wodą, zamykamy i ognia - dosłownie, na gazowej kuchence. W tym samym czasie na drugie danie gotują się ziemniaki, gotowe ogórki czekają już w lodówce, a Szymon tłuczkiem pracuje nad kotletami. Potem tylko usmażyć i gotowe. Albo raczej gotowy - obiad. Bo nasza niespodzianka dla mamy ma kilka etapów.

 

 

Gdy rosół wesoło dmucha przez zawór szybkowaru, my z Szymonem zabieramy się za sprzątanie. Gdy pracujemy nad niespodzianką, to niech już będzie to całkowite zaskoczenie. Więc Szymon sprząta swój pokój, a ja kuchnię. Potem wspólnie odkurzamy mieszkanie. Szymon pomaga mi, ile tylko może, od czasu do czasu przeszkadzając. Jednak dajemy radę i wyrabiamy się ze sprzątaniem do czasu, kiedy rosół jest gotowy. Wyłączam, otwieram zawór, by szybkowar pozbył się ciśnienia i wrzucam dawno już przygotowane kotlety na patelnię. Synchronizacja jest niemal idealna - gdy kończę, rozlega się dzwonek do drzwi – to Mama Sz. wraca do domu i patrzy na nas zaskoczona. Wiemy więc, że niespodzianka się udała.

 

To wszystko powyżej to tylko jeden ze sposobów na niespodziankę dla mamy - bo przecież każdemu z nas może przyjść do głowy coś zupełnie innego. Może to być na przykład śniadanie w wolny dzień, ładnie pokolorowana kartka z życzeniami na urodziny albo Dzień Matki, czy chociażby... kwiaty wręczone zupełnie bez okazji. Przecież tak naprawdę każdy pomysł jest dobry i powiedzmy sobie szczerze - często nawet mała drobnostka może wywołać miłe zaskoczenie.

 

Co myślicie o takiej niespodziance? A może macie własny sprawdzony sposób? Ja myślę, że raz na jakiś czas warto naszą mamę zaskakiwać.

 

Zdjęcie: Fotolia by © BlueOrange Studio

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu