Uzależnieni od cybersex-u

Żyjemy w szalonej erze mms-ów, blu-ray, HDMI, iphonów, inteligentnych domów, kamer internetowych i seksu w sieci. Zabiegani, zapracowani i samotni siadając przed monitorem coraz częściej poszukujemy znajomości i dreszczyku podniecenia.

 

cybersex_duze

 

Cybersex to wirtualny stosunek seksualny, który może (aczkolwiek nie musi) wiązać się z masturbacją. Wirtualni partnerzy udają, że mają stosunek seksualny, opisują swoje poczynania i doznania tak, aby pobudzić seksualnie partnera.

 

Zalety cybersexu

Seks internetowy ma ogromną zaletę - jest ogólnodostępny. Można po niego sięgnąć zawsze i wszędzie. Gdy nie mamy partnera w realu, gdy żona nie ma ochoty, mąż wyjechał w delegację, albo nasza druga połówka ma mniejsze potrzeby seksualne. W sieci nikt nikogo nie ocenia. Nie istotne jest gdzie pracujesz, ile zarabiasz, jakie filmy lubisz, czy jakie masz plany na przyszłość. Chodzi tylko i wyłącznie o fizyczność i rozładowanie napięcia seksualnego.

 

Nie istotne jaka jest pogoda, jaką kieckę włożyłaś, jakim autem przyjechałeś, czy lubisz włoskie knajpki i ile masz lat. Tu nie trzeba się stroić, zalotnie uśmiechać i rozmawiać o pierdołach, jak na pierwszej randce.


W internecie bez ogródek i zbędnej pruderii mówicie o ulubionych pozycjach i swoich seksualnych fantazjach. Spędzacie wspólnie wieczory, a czasem i całe noce? Zdarza się, że realny partner śpi w pokoju obok, a Ty szalejesz na całego? Po całej zabawie wykasowujesz historię w przeglądarce i udajesz, że nic się nie zdarzyło. Ale czy na pewno?

 

Uzależnienie

Zazwyczaj zaczyna się zupełnie niewinnie, z ciekawości lub dla zabawy. Z czasem cybersex wciąga jak narkotyk i uzależnia zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że co najmniej kilka procent osób na całym świecie to osoby uzależnione od seksu internetowego.

 

W samej Polsce jest ich kilkaset tysięcy. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz oraz prof. Zbigniew Izdebski zgodnie twierdzą, że z miesiąca na miesiąc liczba uzależnionych od seksu w Internecie  gwałtownie rośnie. W badaniach przeprowadzonych w 2005 roku przez TNS OBOP, aż 97% badanych osób zadeklarowało, że wirtualny seks nie może być równie satysfakcjonujący jak seks z realnym partnerem.

 

Osoba uzależniona nie może normalnie funkcjonować, jeśli nie zaspokoi swojego popędu. Niczym narkoman, czy alkoholik odczuwa wszystkie objawy głodu: bóle mięśni, rozdrażnienie, panikę, brak koncentracji, a w skrajnych przypadkach myśli samobójcze. Chwilową ulgę może przynieść tylko szybkie zaspokojenie seksualnych potrzeb. Seksuolodzy są zgodni, że w przypadku uzależnienia od cybersexu niezbędna jest długotrwała psychoterapia. Czasem potrzeba wielu lat, żeby powrócić do normalnego życia i udanego seksu w realu.

 

Kto korzysta z cybersexu

  • internauci rekreacyjni, uprawiają seks internetowy z ciekawości lub dla zabawy - nie wpływa to na ich codzienne życie.
  • internauci kompulsywni, w realnym życiu mieli problemy z seksem lub byli od niego uzależnieni -  szybko uzależniają się od seksu w Internecie, rzutuje to na ich realne życie.
  • internauci zagrożeni, odreagowują stres, szukają akceptacji i pozytywnych wrażeń lub realizują swoje fantazje, na które nie odważyliby się w realnym życiu.

 

Seks internetowy, a związki w realnym świecie

Bywa też tak, że rzeczywiści partnerzy traktują seks w sieci jako formę wzbogacania życia seksualnego lub radzenia sobie z rozłąką. Taka forma seksu pozwala im na wspólną realizację fantazji seksualnych, odkrywanie swoich pragnień i dodanie swojemu życiu szczypty pikanterii.

 

Problem zaczyna się, gdy jedna ze stron zaczyna szukać innych, internetowych partnerów. A ‘zabawa’ przez Internet, choć wydaje się niegroźną igraszką, bardzo często bywa przyczyną rozpadu związku.

 

Osoba uprawiająca seks internetowy często broni się twierdząc, że nie był to prawdziwy seks. Nie doszło przecież to fizycznego zbliżenia, nikt nikogo nie dotykał  nie całował, nie było realnego stosunku. Tymczasem druga osoba czuje się zdradzona. Nie potrafi pogodzić się z tym, że jej partner/ka fantazjował/a o kimś innym, dotykał/a się pod biurkiem komputera, czy wypinał/a do internetowej kamerki.

 

Zwolennicy tej formy ‘rozrywki’ twierdzą, że seks w sieci jest zupełnie bezpieczny. Nie można przecież zarazić się chorobą weneryczną i nie trzeba pamiętać o antykoncepcji. I choć przez większość internautów taki stosunek postrzegany jest jako nieistotny i pozbawiony uczuć akt, to ‘numerek w sieci’ może nieść za sobą poważne konsekwencje. Odczucia seksualne, podniecenie i emocje towarzyszące wirtualnemu stosunkowi są przecież całkiem realne.

 

Zdjęcie: Fotolia by © michaeljung All rights reserved

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu