Rozstanie z 'klasą'. Dlaczego rozwód nie zawsze musi być zły?

Życie różnie się układa. Czasami po latach miłosnej sielanki przychodzi moment, w którym jedno bądź oboje z partnerów decyduje się na odejście. Rozstanie nie jest łatwym doświadczeniem. Zawsze ktoś cierpi, płacze, tęskni. W nerwach padają różne słowa, których później żałujemy. Emocje biorą górę. Są łzy, krzyki i wzajemne pretensje. Jedna osoba czuje się pokrzywdzona, druga ma poczucie winy. Czy zatem istnieje coś takiego jak ‘rozstanie z klasą’?

 

Rozpad małżeństwa, rozwód nie zawsze musi być zły

 

Zazwyczaj historia wygląda podobnie

Dwoje ludzi decyduje się na bycie razem. Chcą spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Kochają się, szanują i są ze sobą bardzo szczęśliwi. Czas płynie, związek się rozwija, a tworząca go para poznaje się bliżej. Pewnego dnia on budzi się przy niej i nie czuje już tego czegoś. Zerka na śpiącą ukochaną i zaczyna rozumieć, że miłość odeszła. A zostało przyzwyczajenie i rutyna, jednakże gorące uczucie już się wypaliło.

 

Nie ma sensu jej oszukiwać. Udawać, że się kocha.

 

Inna ona - matka i żona przypadkowo poznaje mężczyznę. W jednej chwili uświadamia sobie, że z mężem nic już jej nie łączy. To nie o mężu śni. Nie na męża czeka. Kocha na nowo.

 

Odchodzi.

 

Rozstanie porażka, czy początek czegoś nowego?

Podobno w miłości nie ma żadnych reguł. Nie możemy kontrolować serca, postępować według planu, trzymać się z góry wytyczonych zasad. Miłość rządzi się swoimi prawami. Niczym tajemna siła potrafi zawładnąć naszym życiem. Niejednokrotnie przewraca je do góry nogami. Dodaje skrzydeł, ale i potrafi ranić niczym najostrzejszy sztylet. Nic na to nie poradzimy. Spotkałam się kiedyś z opinią, że możemy podążać za głosem serca, albo być nieszczęśliwi.

 

Po wielu godzinach rozmów z kobietami porzuconymi oraz porzucającymi doszłam do wniosku, że są dwa typy dziewczyn. Dla pierwszych rozstanie jest dużą tragedią. Zazwyczaj są uzależnione od partnera np. finansowo. Boją się, że sobie same nie poradzą i nie chcą rozbijać rodziny. Drugie, to kobiety niezależne, dla których rozstanie, choć owszem jest trudnym przeżyciem, nie jest wszakże końcem świata.

 

Zdecydowanie rozstanie można z porażki przekuć w początek nowego życia, a dzień w którym partner odchodzi traktować jak pierwszy krok ku lepszemu. Odchodząc nie powinnyśmy mieć wyrzutów sumienia, bo w życiu liczy się przede wszystkim szczęście. Przecież zdecydowanie lepiej zostać singlem, niż tkwić w związku nie dającym satysfakcji i radości z bycia razem. Oczywiście, w chwili gdy para posiada już dzieci, rozstanie ma bardziej złożony charakter i jest o wiele trudniejsze. Ale nawet w tym przypadku mam poczucie, że my - rodzice i nasze dziecko, to jedno. A my partnerzy: kobieta i mężczyzna, to drugie.

 

Rozstanie nie musi być dramatycznym przeżyciem

Często traktujemy rozstanie jako życiową porażkę. Przecież ten związek, to miało być na zawsze, na dobre i na złe. Choć to trudne, warto spojrzeć na rozstanie jak na podarunek i szansę na nowe, być może szczęśliwsze, życie. Partner już nas nie kocha. Nic na to nie poradzimy. Przecież serce nie sługa. Nie zmusimy go do kochania. Odchodząc, przynajmniej nas nie okłamuje. Nie igra z naszymi uczuciami. Lojalnie i uczciwie daje nam zielone światło. Z szacunku do nas usuwa się z naszego życia dając nam tym samym szansę na szczęście u boku innego mężczyzny. Prawda, że z tej perspektywy sprawa nabiera innego koloru?

 

Rozstając się z partnerem warto mieć na uwadze, że z osobą tą tak wiele nas łączyło. Pokochaliśmy go z jakiegoś powodu. Było w nim coś, co urzekło nas tak bardzo, że postanowiliśmy spędzić z nim spory kawał naszego życia. Choć to cholernie trudne, to warto spróbować rozstać się z szacunkiem dla wspólnej przeszłości. Przecież tak wiele razem przeżyliście. Wspomnienia zostaną na całe życie, a były partner już na zawsze będzie cząstką naszego ja i naszej przeszłości. Może zamiast robienia wyrzutów i wypominania błędów, warto podziękować drugiej osobie za czas, który nam poświęciła, miłość którą nas obdarzyła i wspólne, cenne doświadczenia.

 

Odchodząc miej na uwadze, że zostawiasz człowieka - istotę, która też czuje. I tak samo jak Ty ma prawo do emocji. Nie zaprzeczaj jego uczuciom. Nie wmawiaj, że smutek, złość, czy obawy są udawane. Przecież ma prawo do swoich odczuć. Oczywiście dając mu szansę na wyrażenie własnych emocji musimy zachować do nich dystans, aby nie dać zrobić z siebie ofiary. Nie daj wpędzić się w poczucie winy. Nie komentuj i nie krytykuj jego uczuć, i słów. Postaraj się zachować spokój. Nie daj się wciągnąć w nieczystą grę. Podejmując decyzję o rozstaniu postaraj się zachować dyplomatycznie. Powiedz: „Doskonale rozumiem, że nie spodziewałeś się mojej decyzji. Wiem, że jesteś na mnie wściekły. Jednakże, nie potrafię już dłużej z Tobą być. Ale jestem Ci wdzięczna za te wszystkie wspólne lata”

 

Daj sobie i partnerowi czas

Bez względu na to, czy to Ty odchodzisz, zostajesz porzucona, albo czy rozstanie było obopólną decyzją, oboje musicie przeżyć stratę. Przerobić ją po swojemu i zaadaptować się do nowej sytuacji. Każdy z nas przeżywa to inaczej. Jedni przyjaźnią się z byłymi partnerami. Inni muszą się od nich totalnie odizolować. Niekiedy potrzeba bardzo wiele przepłakanych nocy, aby pogodzić się z rzeczywistością. Tu wręcz nieoceniona jest pomoc przyjaciół. Rozmowa z zaufaną osobą lub specjalistą. Terapeuta nie tylko pomoże pogodzić się rozstaniem, ale także przygotuje do takiej zmiany w życiu.

 

Wiele osób tkwi w toksycznych związkach. Z przyzwyczajenia, z wygody, z obawy przed samotnością lub z braku alternatyw. Niektórzy nie chcą ranić partnerów. Poświęcają swoje szczęście dla ludzi, którym wiele zawdzięczają. Tymczasem pamiętajcie, że mamy tylko jedno życie, które mija w mgnieniu oka. Czy jest sens tkwić w związku, który nie daje nam szczęścia? Czy nie szkoda życia?

 

Na koniec z lekkim uśmiechem na ustach, ale i odrobiną niedowierzania muszę Wam powiedzieć, że pewien Niemiec – Bernd Dressler założył firmę, która pośredniczy w rozstaniach - Trennungsagentur. Za 29,95 euro informuje partnera o zerwaniu przez telefon, a za 64,95 udaje się na spotkanie osobiście. Firma gwarantuje kulturalne zakończenie bez histerycznych scen. "Perfekcyjne rozstania na zawsze. Zamieniamy jedną nieszczęśliwą parę w dwoje zadowolonych singli" - to hasło reklamowe firmy.

 

Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Jedno muszę jednak przyznać. Przekazanie odpowiedzialności za rozstanie jest łatwiejsze niż spotkanie się z partnerem twarzą w twarz. Ale czy takie podejście do osoby, która przecież jeszcze niedawno była dla nas kimś ważnym, jest w porządku? To już zostawiam Wam do oceny.

 

Zdjęcie: Pixabay.com CC0

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu