Tata, a dziecko – Portrety polskich tatusiów cz. IV [wywiad]

Narodziny za nimi, maleńki człowieczek „ląduje” w domu. Czy dla mężczyzn dziecko to spełnienie marzenia o rodzinie, spokoju i bezpieczeństwie? Czy mężczyźni tak jak kobiety są przywiązani do dzieci i nie chcą ich zostawiać choćby na chwilę? Uzależnieni? Rośnie pępowina, której nie odcina się przy porodzie?

 

Tata, dziecko, ojciec

 

Magda Szewczyk: Czy dziecko było spełnieniem Waszego marzenia o prawdziwej, pełnej rodzinie?

Marcin: W jakimś stopniu z całą pewnością tak. Ale nie stawiam żadnych warunków, że rodzina bez dziecka nie jest tą „prawdziwą”. Wiele osób ma swoją rodzinę, żyje w udanych małżeństwach bez dzieci i mają do tego pełne prawo. Tak, jak wiele osób żyje samotnie, bez żony czy męża, ale z dzieckiem. To indywidualna sprawa i każdy powinien sam odpowiedzieć na takie pytanie. Dla mnie było ważne, by mieć dziecko i jestem szczęśliwy, że jestem ojcem, ale nigdy bym nie powiedział, że rodzina bez dziecka jest „niepełna” czy „niekompletna”.

Sebastian: Nie. Nie mam wpisanego jakiegoś ideału rodziny.

Michał: Mój obraz rodziny to mąż, żona i dzieci. Niczego nie ujmuję małżeństwom, które nie mogą lub nie chcą mieć dzieci, to też są rodziny, ale w moim rozumieniu niepełne. Zaznaczam, że nie mówię tego żeby stygmatyzować lub porównywać, że coś jest lepsze czy gorsze.

Jakub: Zdecydowanie tak. Można żyć we dwoje, ale pełnię daje to trzecie. I kolejne.

A.: Tak.

Przemek: Myślę, że dziecko to prawdziwa rodzina.

 

 

MSZ: Czy uważacie, że myślenie o dziecku za bardzo jest ok? A może warto jest zostawić je samemu sobie, żeby samodzielnie kształtowało własne ja?

Marcin: Chyba każda przesada jest zła. Gdzieś trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nie chodzi o to, by dziecku dać całkowicie „wolną rękę”, ani też by nie umiało niczego zrobić samemu. I nie ma na to uniwersalnego przepisu, każdy z nas ma własny rozum, „zdrowy rozsądek” właśnie i nim trzeba się posiłkować.

Sebastian: Uważam, że dziecku należy poświęcać dużo pozytywnej uwagi jednocześnie dając mu możliwość, by podejmowało własne wybory, oraz by mogło stawać się samodzielne. Jestem obecny w życiu swojego syna, ale nie wyręczam go, daję mu możliwość, by mógł rozwijać swoje pasje i realizować je samemu. Wspieram go jeśli tego potrzebuje i pomagam gdy coś sprawia mu trudność. Uważam, że powinno się zacząć od zaspokojenia potrzeb, a później... kto wie gdzie dojdziemy.

Michał: Różne są szkoły, ale moim zdaniem, tak jak w większości przypadków, najlepszy jest słoty środek. Jednocześnie uważam, że lepiej myśleć za bardzo niż za mało.

Jakub: Dziecku nie można nakazywać wyborów, należy wskazywać kierunki a drogę wybierze sobie samo.

A.: Zawsze trzeba umieć znaleźć złoty środek, no przynajmniej starać się go znaleźć, tak samo i w tym wypadku.

Przemek: Dziecko musi poradzić sobie w życiu już po tym gdy rodzice umrą. Musi posiadać własne „ja”. Kobiety czasem tego nie rozumieją.

 

MSZ: Czy jesteście od dziecka/dzieci uzależnieni? Potraficie cieszyć się chwilą bez niego/nich?

Marcin: Nie wiem, czy uzależnienie jest dobrym słowem. Ale tak, zdecydowanie tęsknię do niego w pracy, tęsknię, gdy jest w przedszkolu, więc chyba w jakimś stopniu można powiedzieć, że jestem. Ale umiem doskonale cieszyć się chwilą bez niego. I znów – chyba zdrowy rozsądek po prostu. Czasem trzeba odstawić dziecko do dziadków – po to też są ;) – a samemu pójść na spacer, do kina, czy po prostu spędzić czas tylko z małżonką czy mężem. Dla własnego psychicznego zdrowia.

Sebastian: Tak potrafię, choć w naszym przypadku sytuacja jest nieco inna, bo wychowuję niepełnosprawne dziecko. Jak to ktoś kiedyś ujął: „Jeśli chcę być wolny muszę sprawić, by dziecko stało się wolne i niezależne”. Dziecko jest częścią rodziny, w niczym nie przeszkadza, nie myślę komu by je teraz podrzucić. A kiedy śpi, albo jest w przedszkolu mam swój czas dla siebie. Wydaje mi się, że to również kwestia odpowiedzialności, ale nie jest to odpowiedzialność, która ogranicza.

Michał: Muszę to potrafić…

Jakub: Uzależniony? Z pewnością nie – potrafię wyjechać do pracy, czy też na kilka dni delegacji i nie rwę szat z tego powodu. Mówiłem już, że jestem osobą racjonalną? Ale kiedy wracam do domu to pierwszą rzeczą jaką MUSZĘ zrobić to wziąć Małą na ręce i mocno wyściskać, wycałować, „wychichrać”.

A.: Tak, już chyba nie wyobrażam sobie w pełni radosnych chwil bez dzieci, są dla mnie wszystkim.

Przemek: Mam chwilami wyrzuty sumienia poświęcając dzieciom zbyt mało czasu. Wtedy przypominam sobie własne dzieciństwo i myślę o tym, że w chwili strzelania z procy do kolegi nie potrzebowałem matczynej kontroli i opieki. Myślę wtedy też, że strzelać z karbidu nauczył mnie ojciec, który też dał mi do dziesięcioletniej ręki palnik acetylenowo-tlenowy, rękojeść spawarki elektrycznej, wędkę, wiatrówkę, siekierę bym narąbał drewna na ognisko, klucz szwedzki i francuski, kluczyki samochodu. Ojciec dał mi odpowiedzialność, pewność i siłę, matka uczucie i serce. Wychowując córki samodzielnie muszę im zapewnić i jedno i drugie. Dlatego mam trudniej, co traktuję jako inspirujące wyzwanie.

 

Jesteśmy zauroczone wypowiedziami naszych rozmówców. A jednak mężczyźni też tęsknią do dzieci! Wasi partnerzy szaleją za dziećmi? Jesteście wspólnie uzależnieni od potomstwa? Zachęcamy do pisania opinii czy dziecko uzależnia jak narkotyk, na zawsze i z potrzebą zażycia codziennej dawki?

 

Przeczytaj pozostałe części wywiadu:

Kiedy mężczyzna chce mieć dziecko? Portrety polskich tatusiów cz. I [wywiad] >>

Będę tatą – Portrety polskich tatusiów cz. II [wywiad] >>

Wyobrażenie o dziecku – Portrety polskich tatusiów cz. III [wywiad] >>

Wychowanie dziecka według taty – Portrety polskich tatusiów cz. V [wywiad] >>

Przepis na rodzinę – Portrety polskich tatusiów cz. VI [wywiad] >>

 

Zdjęcie: Fotolia.pl

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu