Bycie oknem na świat, czyli o rodzicielstwie ze specjalnymi potrzebami

Kiedy rodzi się dziecko, świat wywraca się do góry nogami. Zwłaszcza, jeśli jest to pierwsze dziecko. Przy dzieciach kolejnych też się wywraca, ale ma to znamiona czynu zaplanowanego i przemyślanego. Podyktowanego wcześniejszą refleksją. Tymczasem przy pierwszym dziecku rodzice są pierwsi (w sensie debiutują) i idą przed siebie z niezachwianą niepewnością. Wszystko, co było dotąd, przestaje być pewne i oczywiste. I nastaje nowe.  

 

dziecko, opiekun, rodzic, iść z dzieckiem przez życie

 

W przypadku dziecka z zaburzeniami rozwoju w spektrum autyzmu jest bardzo podobnie. A właściwie jest tak samo dłużej. Rodzice, którzy nie mają doświadczenia nie wiedzą co się dzieje i nie wiedzą co robić. Ich dziecko jest inne niż to opisywane w poradnikach. Ich doświadczenia są inne niż doświadczenia innych rodziców. Jeszcze dłużej nie ma się pewności dokąd się idzie. Jest potrzebna pomoc specjalistów. 

 

"Na urodziny dziecka
świat nigdy nie jest gotowy"

Wisława Szymborska 

 

Zapewnienie opieki jest kluczowe, ale nie musi to być rodzic

Bez względu na to, czy dziecko ma zaburzenia rozwoju, czy nie, to będzie potrzebowało opieki. Zazwyczaj, gdy oboje rodzice wracają do pracy, zatrudniają opiekunkę do dziecka i wszystko toczy się radośnie dalej. W przypadku dzieci z zaburzeniami rozwoju nie jest to takie proste. Otóż dla takich dzieci osoba opiekuna, który potrafi je zrozumieć i komunikować w ich imieniu (mówimy tu oczywiście o małych dzieciach, starsze chcą i potrafią komunikować się same na miarę swoich możliwości), jest czymś jak okno na świat. Dziecko samo sobie wybierze, kto dla niego takim oknem będzie. Z dużym prawdopodobieństwem będzie tak, że wybierze osobę, z którą spędza najwięcej czasu, ale nie musi tak być. Czytałem o przypadku, gdy dziecko za niezbędną uważało obecność opiekunki. Również w czasie kolacji wigilijnej i w trakcie wyjazdu wakacyjnego. Inne dziecko za swoje okno na świat uznało nauczyciela języka angielskiego w przedszkolu. Native speakera, z którym spędzało ledwie godzinę, dwie w tygodniu. Takie sytuacje, gdy owym oknem na świat jest osoba z zewnątrz rodziny są niekomfortowe, utrudniają. Dlatego rodzice często decydują, że jedno z nich zrezygnuje z kariery zawodowej i zajmie się dzieckiem. 

 

 

Niezmienny rytm dnia

Dziecko z zaburzeniami rozwoju w spektrum autyzmu zazwyczaj lubi stałość i powtarzalność, potrzebuje mieć powtarzające się rytuały i ciężko znosi, gdy osoby w jego otoczeniu często się zmieniają, w dodatku w trudnych do przewidzenia konfiguracjach. Prawdopodobnie wiąże się to z poczuciem bezpieczeństwa. Lepiej, gdy wszystko jest przewidywalne i stałe. Jeżeli z dzieckiem jest zawsze ten sam opiekun, to ma możliwość dokonywania modyfikacji w planie dnia (oczywiście, gdy zyska zaufanie, nic przez przymus) i powoli rozwijać elastyczność.

Decyzja o tym, by być opiekunem dziecka, które jak cień będzie poruszać się za nim, wymyślać mu aktywności i zabawy, odprowadzać na zajęcia i przyprowadzać do domu, podawać posiłki i tak dalej, nie jest łatwa. Tak naprawdę to ciężka praca, w trakcie której opiekun czasem musi zapomnieć o swoich planach, czy zrezygnować z własnych przyjemności. Chodzi też i o to, żeby to była obecność aktywna. Nie obok dziecka, nie przed monitorem komputera, czy z telefonem przy uchu, podczas gdy dziecko stymuluje się jakoś w kącie pokoju. Chodzi o to, by być z nim w kontakcie.  

 

Opiekun – rodzic, buduje więź i relację procentującą na długo później

Plusem jest oczywiście to, że jeśli rodzic zaangażuje się we wsparcie dziecka, to będzie mógł robić z nim wiele prostych rzeczy, poprzez które rozwinie z nim relację i kontakt, a później będzie mógł te kompetencje rozwijać. Z dużym prawdopodobieństwem dziecko wykorzysta te umiejętności później w kontaktach z innymi ludźmi. To może wyglądać jak ubezwłasnowolnienie, ale z drugiej strony daje niezależność od ludzi, którzy nie należą do naszej rodziny. A to czasem bywa trudne.

Oczywiście nie jest to jedyny sposób na zapewnienie opieki dziecku z zaburzeniami rozwoju. Można zatrudnić do niego opiekunkę, która jeśli wytrzyma, to ma szansę stać się niemal pełnoprawnym członkiem rodziny. Można dzielić się opieką z drugim rodzicem dziecka. Można zaangażować do pomocy dziadków. Albo spontanicznie podrzucać dziecko komu akurat da się je wcisnąć. Ilu ludzi tyle pomysłów. I nigdy nie wiadomo co zadziała lepiej. Najlepiej jednak zawsze kierować się tym, by zaspokajać potrzeby dziecka. To jest właśnie klucz do rozwoju.  

 

Zdjęcie: Fotolia.pl

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu