Zakamarki gabinetu psychologicznego

Zastanawiacie się czasami na czym tak naprawdę polega praca psychologa? Jacy ludzie i z jakimi problemami przychodzą na sesje, no i w jaki sposób psycholog może im pomóc? Na te pytania i wiele innych odpowiada specjalista Dzidziusiowa, psycholog i założyciel Pracowni Psychoterapeutycznej STATEK Justyna Gmurek-Lewandowska. 

 

wywiad_psycholog

 

- Justyna, jesteś psychoterapeutą, praktykujesz w Warszawie. Zapewne zwracają się do Ciebie pacjenci z różnymi problemami. Czy możesz nam zdradzić, co jest główną przyczyną ich zmartwień?

- Tak, oczywiście. Najczęstszym powodem są problemy związane z niską samooceną. Człowiek szuka pomocy, gdy w sytuacjach społecznych cierpi. Cierpi, bo czuje się gorszy od innych. Równie ważnym zagadnieniem są problemy w relacjach z partnerem – w szczególności trudności związane z bliskością i nieumiejętnością w odnalezieniu się w tej bliskości. Ale to nie wszystko.

Pacjentów sprowadzają też lęki, które często spowodowane są sytuacją egzystencjalną człowieka. Ludzie cierpią, bo czują się bezradni wobec tego, że świat jest nieprzewidywalny, nie są w stanie zabezpieczyć się przed cierpieniem i uniknąć go. W dużej mierze źródło lęku wiąże się z tym, że w nasze życie nierozerwalnie wpisana jest strata. Oraz to, że śmierć jest nieuchronna.

 

- Czy zgłaszają się do Ciebie osoby cierpiące z powodu nieporozumień w rodzinie lub mające problemy z dziećmi?

- Tak, zgłaszają się. Czasem powodem wizyty są problemy z dziećmi. To znaczy głównie dotyczą tego, że dzieci ich nie słuchają i że oni – rodzice – nie są dla nich autorytetem. Często zdarza mi się również, że rodzice mają trudności z zaakceptowaniem odmienności swojego dziecka.

 

- Jak jest rozumiana, czy też odczuwana przez rodziców ta „odmienność dziecka”?

- Trudno im jest zaakceptować inne niż ich własne spojrzenie na świat, ważne wybory życiowe, takie jak: wybór drogi zawodowej, szkoły, wybór partnerów lub wybory związane z odmiennością seksualną.

 

- Jak pracujesz z takimi rodzinami?

- Jeżeli problem dotyczy systemu rodzinnego i konfliktu angażującego rodziców oraz dziecko, to po wstępnej konsultacji kieruję taką rodzinę na Systemową Terapię Rodzin. Jest to nurt terapeutyczny, w którym rodzina widziana jest, jako system składający się z elementów nawzajem ze sobą współgrających. System taki dąży do stabilności, ale czasem osiągana jest ona kosztem któregoś z jej elementów. Na takie sesje psychoterapii rodzin przychodzi cała rodzina. Najczęściej prowadzi je dwójka terapeutów, kobieta oraz mężczyzna.
Praca terapeutyczna ma na celu pomóc rodzinie w bardziej twórczym i konstruktywnym komunikowaniu się oraz nawiązaniu bliższego kontaktu między jej członkami. Takiego kontaktu, który gwarantuje zrozumienie problemów poszczególnych członków tej rodziny. Terapia pomaga rodzinie w nawiązaniu bardziej serdecznych, przyjaznych i bliższych relacji oraz w efektywniejszym rozwiązaniu konfliktów, które przecież dotyczą każdej rodziny. Są nieodłącznym elementem życia rodzinnego i relacji w ogóle.

 

- A jeśli chodzi o terapię małżeńską, partnerską?

- Wtedy przyjmuję taką parę na psychoterapię. Ale tylko pod warunkiem, że w trakcie pierwszych sesji konsultacyjnych ustalimy wspólny dla pary cel. Nie pracuję z parami, których cele różnią się lub są sprzeczne. Na początku nasze spotkania to sesje konsultacyjne, które pozwalają na naszkicowanie problemu, określenie celu terapeutycznego i innych szczegółów naszej współpracy. Cała taka ustna umowa nosi miano kontraktu terapeutycznego. Po uzgodnieniu szczegółów kontraktu możemy przejść do psychoterapii. Sesje konsultacyjne od psychoterapii różnią się tym, że w trakcie konsultacji skupiam się na określeniu problemu i pożądanego celu terapeutycznego, a nie na zrozumieniu dynamiki, która składa się na istnienie problemu.

 

- Jak wygląda taka terapia partnerska?

- Po pierwsze gabinet terapeutyczny stanowi bezpieczną przestrzeń, pozwalającą na wyrażenie swoich uczuć, oczekiwań wobec partnera, potrzeb oraz pretensji. Po drugie terapeuta pomaga parze, aby wyrażenie tych wszystkich emocji było możliwe i aby każda ze stron mogła zostać wysłuchana. I w końcu po trzecie, podczas sesji staramy się wypracować nowe strategie komunikacji w związku, które sprzyjają bliskości i rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych z szacunkiem wobec siebie i w twórczy sposób.

 

- Jaki jest przeciętny okres i częstotliwość trwania terapii?

- W mojej praktyce najlepiej sprawdziły się spotkania z parą odbywane raz w tygodniu. Jeżeli chodzi o długość trwania terapii to wynosi ona od 5 do 15 spotkań z parą. W przypadku terapii indywidualnej długość wynosi średnio od 15 spotkań do ok. 3 lat.

 

- A terapia indywidualna, jak wygląda? Jakie problemy sprowadzają Twoich klientów?

- Jak już wspomniałam, najczęstszym problemem jest niskie poczucie własnej wartości.

 

- A tematy takie jak baby blues lub frustracje kobiet, które zostają z dziećmi w domu?

- Oczywiście takie przypadki również zdarzają się i to dość często. Pracujemy wtedy zwykle nad odkryciem, jakie są oczekiwania osoby wobec życia, nad skontaktowaniem się z jej „wewnętrznym dzieckiem”, które zawsze wie dobrze, czego dana osoba potrzebuje. Staramy się również rozejrzeć dookoła, aby trafnie określić możliwości tej osoby w sytuacji, w której się ona obecnie znajduje. Często pomocne bywa zhierarchizowanie wartości takiej osoby. Bo mimo że zajmowanie się dziećmi jest pracą na pełen etat, wyczerpującą i męczącą, w przeważającej większości przypadków właśnie te czynności są bardzo dużą wartością dla każdej matki.

 

- Jak Ty - terapeuta radzisz sobie z tym ogromem cierpienia, problemów, z którymi wchodzą do twojego gabinetu pacjenci?

- Dbam o higienę swojej pracy. Jak wielu kolegów po fachu jestem we własnej psychoterapii. Poddaję również swoją pracę regularnej superwizji klinicznej, u licencjonowanego superwizora psychoterapii.

 

- Brzmi groźnie, a na czym polega?

- Superwizja mojej pracy klinicznej służy moim klientom bardziej niż mnie. Jest gwarantem utrzymania wysokiej jakości mojej pracy. Relacja terapeutyczna – czyli relacja między mną, a moim klientem ma szczególny charakter. Często jestem jedyną osobą, która wie o moim kliencie rzeczy, których nikt inny nie wie. To na tej relacji w dużej mierze opiera się cała psychoterapia.
Na sesjach z moim superwizorem staramy się uchronić tę relację od różnego rodzaju zanieczyszczeń. Przykładem takich zanieczyszczeń mogą być moje własne nastawienie emocjonalne do klienta lub jego problemu, niezwiązane bezpośrednio z pacjentem, tylko wywołane osobistymi czynnikami dotyczącymi mnie samej, jako człowieka. Superwizja jest okazją do zidentyfikowania takich nastawień i przepracowania ich w bezpiecznej dla pacjenta odległości.

 

- W jaki sposób, jako ekspert „Dzidziusiowa” możesz pomagać naszym internautom?

- Na pewno w zakresie bardziej koncepcyjnym niż psychoterapeutycznym. Przede wszystkim mogę pomóc piszącym do mnie osobom w nakreśleniu ich problemu i rzuceniu na niego światła z nieco innej perspektywy. Taka konsultacja różni się oczywiście od regularnej pomocy psychoterapeutycznej udzielanej w gabinecie, gdyż ogranicza ją wiele czynników, z których istotnym, ale zapewne nie jedynym jest forma pisemna.

- Justyno, bardzo dziękuję za rozmowę.

- Również dziękuję.

 

Z psycholog Justyną Gmurek-Lewandowską rozmawiała Agnieszka Kołodziej

 

Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu