Gdy tata boi się porodu rodzinnego

W ostatnich latach coraz powszechniejszy stał się poród rodzinny (czyli poród w towarzystwie ojca, bądź innej osoby bliskiej). Wielokrotnie słyszy się młodych tatusiów z dumą opowiadających o tym, jak przecięli pępowinę, usłyszeli pierwszy krzyk, bądź mieli dziecko na rękach wcześniej niż matka. Czy ojcowie, którzy mimo presji społecznej, nie zdecydowali się na wspólny poród, są w jakiś sposób gorsi?

 

wspolny-porod-rodzinny-porod-tata-550x350

 

Poród rodzinny to wspólna decyzja

Wspólny poród jest dla mężczyzny niewątpliwie dużym wyzwaniem. Weźmy choćby niewiadomą związaną z samym porodem, strach o partnerkę i dziecko, bezradność w stosunku do tego co się dzieje z ukochaną osobą, ogrom własnych emocji ... Dlatego decyzja o porodzie rodzinnym musi być głęboko przemyślana, rozsądna a przede wszystkim obopólna. I choć głos przyszłej mamy ma olbrzymie znaczenie (zarówno ten za, jak i przeciw), przyszły ojciec także musi wyrażać chęć i gotowość udziału w takim porodzie. Mężczyzna, który decyduje się na poród rodzinny musi być pewny swoich możliwości i predyspozycji. W przeciwnym razie zamiast być pomocnym, może stać się ... głównym bohaterem na sali porodowej i samemu wymagać pomocy.

 

Strach przed porodem może być ważnym sygnałem

Strach przed porodem rodzinnym czasami bywa cennym sygnałem podpowiadającym najrozsądniejszą decyzję. A źródeł obaw i wątpliwości może być wiele – począwszy od zmierzenia się z czysto medyczną stroną porodu, przez udźwignięcie trudu wspólnego rodzenia, aż po poradzenie sobie w przyszłości z obrazem rodzącej partnerki, który nota bene wcale nie jest łatwy do udźwignięcia. Aby podjąć właściwą decyzję warto być tego świadomym i przeanalizować wszystkie za i przeciw.

 

Dobry czy zły ojciec?

To nie uczestnictwo w porodzie rodzinnym decyduje o tym, czy jest się dobrym czy złym ojcem. Istota leży gdzie indziej – w byciu wzorem, źródłem bezpieczeństwa i stabilności dla dziecka. Stąd jakakolwiek ocena ojcostwa możliwa jest dopiero po wielu latach wychowania. Przecież od dawna wiadomo, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna ;).

 

Zdjęcie: Fotolia fot. by © Iosif Szasz-Fabian

Polecane artykuły
Komentarze
Dodaj komentarz
Aktualnie brak komentarzy dla wpisu