Poród naturalny – przebieg krok po kroku

Na ten moment czekałaś aż dziewięć miesięcy. Jednak, im bliżej rozwiązania, tym większy jest Twój niepokój? Bo, jak to będzie? Czy wszystko pójdzie dobrze i dziecko urodzi się zdrowe? Ile będzie trwał poród? I, czy będzie bardzo bolało? Do tego te mrożące krew w żyłach opowieści koleżanek… Czasem masz wrażenie, że nie dasz sobie rady, a strach z każdą chwilą odbiera Ci siły. Zanim wpadniesz w panikę, zobacz co Cię czeka krok po kroku, a przekonasz się, że nie taki poród straszny. Poza tym, gdyby faktycznie było tak źle, czy nie sądzisz, że nasz gatunek po prostu by wyginął? :)


Poród naturalny dzieli się na 4 fazy.

 

Przyjmuje się, że poród naturalny dzieli się na 4 następujące po sobie okresy, zwane również fazami porodu. Każda z nich ma inne zadania i czym innym się charakteryzuje. Sprawdź co będzie się działo z Tobą i maleństwem, faza po fazie, krok po kroku.  

 

1. Pierwsza faza porodu - rozwieranie szyjki macicy

W tej fazie pojawiają się pierwsze, delikatne skurcze macicy. Są raczej rzadkie i niebyt bolesne. Możesz je nawet przespać, jeśli pojawią się w nocy. Z czasem zaczynają się one jednak nasilać i stają się coraz częstsze. Pod koniec tego etapu pojawiają się, mniej więcej, co 2 minuty i trwają po około 60 sekund. W trakcie skurczów, wydłużone w czasie ciąży, mięśnie macicy zaczynają się kurczyć, zmniejszając jej rozmiary. Proces obkurczania zaczyna się zwykle od szczytu macicy i powoli rozszerza się ku dołowi. W efekcie pojawia się rozwarcie. Dochodzi do przerwania błon płodowych i wypłynięcia płynu owodniowego przez szyjkę macicy. Jeśli ból, który odczuwasz jest wyjątkowo solny, jest to moment na podanie znieczulenia zewnątrzoponowego.

Skurcze macicy trwają zwykle aż do momentu, gdy średnica otworu szyjki osiągnie pełne rozwarcie - 10 cm, czyli rozwarcie na 5 palców. W tym czasie dziecko szykuje się do wyjścia, przyciąga kończyny do tułowia, a główkę do klatki piersiowej.

Pierwszy etap porodu jest najdłuższy, bo trwa od 6 do nawet 18 godzin (zależy od indywidualnych predyspozycji rodzącej i liczby przebytych porodów). Najprostszym sposobem na jego przyspieszanie jest utrzymywanie kobiety w ruchu tak długo, jak długo jest ona w stanie chodzić. Ruch ten polega zwykle na spacerowaniu, ćwiczeniach rozciągających na piłce lekarskiej i trenowaniu oddechu, tak potrzebnego w późniejszym etapie. Dlatego nie rezygnuj z ruchu – nie musisz leżeć, staraj się spacerować i próbuj zmieniać pozycje tak, by było Ci najwygodniej. Pamiętaj też o prawidłowym oddychaniu!

W tej fazie porodu kobieta przeważnie przechodzi serię zmian nastroju: zaczyna od podniecenia wynikającego z faktu, „że już czas”, przechodzi przez powagę, koncentrację i skupienie - gdy skurcze coraz bardziej jej dokuczają, aż do chwili zwątpienia i lęku przed nieznanym. Te zmiany nastrojów są zjawiskiem całkowicie normalnym, choć i niezwykle silnym.

Podobno doświadczonej położnej wystarczy obserwacja kobiety rodzącej i jej nastroju, żeby wiedzieć jak postępuje poród. Nie musi nawet badać rozwarcia. Gdy kobieta krzyczy, że już ma dosyć, że nie chce rodzić, położna wie doskonale, że pierwszy etap porodu właśnie dobiega końca.

 

2. Druga faza porodu - parcie

Szyjka macicy jest już w pełni rozwarta, wody odeszły, a Ty zaczniesz odczuwać nagły przypływ sił. U kobiet rodzących po raz pierwszy, druga faza porodu trwa zazwyczaj około 2 godzin. U pań, które już wcześniej rodziły, faza ta trwa znacznie krócej, bo około 30 minut (choć nie ma reguły!). 

Dziecko będzie wypychane z Twojego brzucha przez kanał rodny, zarówno poprzez skurcze macicy, jak i przez bardzo silne, wypychające ruchy przepony, czyli parcie. Dodatkowo, parcie można zwiększyć jeśli zrobisz lekki skłon do przodu i napniesz mięśnie brzucha. W skłonie może pomóc Ci partner lub osoba towarzysząca, podciągając Cię za barki. Podczas wypierania dziecka niezwykle ważne jest prawidłowe oddychanie. Nie tylko dotlenia ono dziecko, ale także eliminuje zatrzymywanie powietrza w policzkach i pękanie naczynek krwionośnych na twarzy oraz w gałkach ocznych.

W tej fazie porodu lekarz może wykonać episiotomię, czyli nacięcie krocza

Faza ta kończy się wraz z wylądowaniem maluszka na brzuchu mamy.

 

 

3. Trzecia faza porodu – faza łożyskowa

Gdy noworodek jest już na świecie, macica rodzi łożysko i błony płodowe. Ból i zmęczenie zastępuje w tym czasie poczucie spełnienia. Będziesz odczuwała potrzebę niewielkiego parcia. Pod wpływem bezbolesnych skurczów, równie bezboleśnie rodzi się łożysko. Łożysko musi być dokładnie usunięte, dlatego położna sprawdza, czy jest ono całe i kompletne. Jeśli łożysko nie zostanie wydalone w całości, może zajść potrzeba wyłyżeczkowania jamy macicy. 

 

4. Czwarta faza porodu - wczesny okres poporodowy

Czwarta - ostatnia już faza porodu to okres ścisłego nadzoru nad mamą i dzieckiem, jeszcze na sali porodowej.

Zaraz po przyjściu na świat, dziecko poddawane jest ocenie. Waży się je i mierzy, wykonywany jest też test APGAR. Jeśli u malucha nie stwierdzi się żadnych nieprawidłowości i szkrab otrzyma wystarczającą ilość punktów APGAR (8-10), oddawany jest mamie i może zostać po raz pierwszy nakarmiony Twoim mlekiem.

Jest to też czas na dokładną obserwację Twojego stanu zdrowia – sprawdza się jak kurczy się Twoja macica, czy nie występuje krwotok, a jeśli popękałaś, lub wykonano nacięcie krocza, następuje jego opatrzenie.

W tym czasie mogą nastąpić zwiększone krwawienie, spadek ciśnienia, czy omdlenie. Dlatego obserwacja jest tak ważna. Personel szpitala pomoże Ci także przystawić dziecko do piersi.

To magiczny czas, ponieważ następuje pierwszy bliski kontakt mamy z dzieckiem. Jeśli wszystko w porządku, przez te 2 godziny dziecko cały czas jest przy Tobie, najlepiej, w kontakcie „skóra do skóry”.

 

I co? Było warto, prawda? 

 

Zdjęcie: fotolia.com by Rafael Ben-Ari

Komentarze
Dodaj komentarz
Ocena:
Sierpień 9, 2017
Witam serdecznie. Mam 25 lat i rodziłam pierwszy raz. Bardzo się bałam tego porodu, nie wiedziałam jak on będzie przebiegał. W trakcie trwania porodu miałam bardzo silne bóle krzyżowe, ale sam poród nie był aż taki zły. Nastawiłam się pozytywnie psychicznie i wszystko było ok. Dużo też daje osoba towarzysząca podczas porodu jak i przed. Masz świadomość że jest ktoś taki kto powie Ci miłe słowo, potrzyma za rękę.
Ocena:
Lipiec 1, 2017
Moje nieregularne skurcze zaczęły sie o 2:30 nad ranem . Były do opanowania, spokojnie leżałam i czekałam. Do szpitala w którym chciałam rodzic było 100km dlatego kiedy skurcze zaczęły byc silniejsze pojechaliśmy było przed godzina 8 . Przyjęta zostałam z 1,5 cm rozwarcia przed godzina 11. Poród był straszny, nie da sie nawet tego opisać. Byle były okropne . Urodziłam córkę o 21:11. Poród liczono mi od godziny 15 . Sama faza parcia trwała 26minut. Córka ważyła 4,020 kg, zostałam nacięta . Bardzo zle wspominam ten czas . Acz kolwiek ten ból sie zapomina kiedy w ramionach trzyma sie swój mały cud . Po porodzie mówiłam ze nie chce więcej dzieci ale minęły juz ponad 2 miesiące i myśle ze JesCze zdecyduje sie na kolejne dziecko . Pozdrawiam
Ocena:
Maj 25, 2017
Pamiętam jak strasznie bałam się porodu... a to już minęły dwa miesiące. W szkole rodzenia i ginekolog zalecali jechać do szpitala jak będą skurcze co 5 minut. Teraz już wiem, że nigdy więcej. Miałam skurcze co 10/15 minut i urodziłam po trzech godzinach od pojawienia się w szpitalu. Skurcze pojawiły mi się w nocy we wtorek (nie aż tak bolesne jak czytałam i słyszałam) a w czwartek urodziłam. O 13:00 pojawiłam się w szpitalu a o 16:05 (po 15 minutach parcia) pojawiła się na świecie Milenka. Nie pamiętam bólu ale wiem, że twierdziłam, że nigdy więcej :):):) Jazda bez trzymanki. Najgorsze jednak było zakładanie szwów - koszmar. Pomimo znieczulenia strasznie bolało.
Powodzenia przyszłe Mamusie.
Ocena:
Kwiecień 8, 2017
ja rodzilam naturalnie majac 35 lat moj syn byl duzy wazyl 4,205 kg powinni mi zrobic cesarke a nie zrobili teraz mam obnizone nazady rodne ,nietrzymanie moczu i zle zostalam zszyta lekaze maja to gdzies zostaje mi tylko naprawienie tego u prywatnego chirurga za koszt plus-minus 10 tysiecy zl
Ocena:
Kwiecień 2, 2017
Ja rodziłam dwa razy. Pierwszy poród to 1 godzina i 20 minut. Drugie dziecko 2 godziny. Pamiętam jak położna śmiała się i mówiła że mój mąż powinien przejść kurs. Bo możemy nie zdążyć do szpitala przy kolejnym dziecku.
Ocena:
Luty 10, 2017
Ja nie będę rodzic,bo jestem facetem,ale nie mam pojęcia co należy zrobić w sytuacji nagłego porodu z łożyskiem i pępowiną.
Ocena:
Styczeń 13, 2017
ja rodziłam 100 procent naturalnie 30 i 20 lat temu i jeszcze na tę myśl chce mi się rzygać .A położne to były jak lucyfery !!!! koszmar !!!!
Ocena:
Styczeń 5, 2017
Lepiej się przyznajcie, która z was urodziła w pełni naturalnie, to znaczy bez żadnych interwencji medycznych?
Obecnie różne artykuły przygotowują tylko do porodu w szpitalu i nastawiają kobiety na różne zabiegi, który powinny być sporadyczne (nacięcie krocza to patologia bo krocze nie pęka jeśli poród jest prowadzony naturalnie). W dodatku lękliwie kobiety boją się nawet przeciąć pępowinę (co Łucja napisała).
Poród bez asysty można również zaplanować, ale postępują tak jedynie świadome kobiety, które nie boją się porodu.
Ocena:
Grudzień 28, 2016
Nie ma się czego obawiać, urodziłam dwoje dzieci, czekam na trzeciego brzdąca. Boję się, bo chyba nikt na całkowitym luzie nie podchodzi do porodu, ale każdy poród jest inny- mój pierwszy trwał 13 godzin, drugi 8, teraz mam nadzieję na jeszcze krótszy. Najlepiej skupić się na tej małej istotne, która za chwilę przytulny. Powodzenia kobietki
Ocena:
Grudzień 12, 2016
Moj trwal 12 godzin z czego pol godziny bylo bee bo wtedy najgorzej bolalo hehe przez 10 godzin mialam skurcze, bolaly ale patrzac na to ze caly czas bylam w ruchu (nabilam kilometrow na szpitalnym korytarzu) raz tez bylam pod prysznixem i tym wlasnie usmierzalam sobie bol. Nogi mi juz do tylka wchodzily, ale kiedy mialam ochote sie polozyc iwtedy zaczynal sie skurcz to od razu wstawalam na nogi bo po prostu tak mbiej odczuwalam bol. Ta druga faza trwala u mnie pol godziny. I chce miec drugie i kolejne dzieci. Tak samo jak boli tak samo jest to cudowne przezycie kiedy rodzisz swoje wlasne dzieciatko. W ciazy duzo sie ruszalam. Nie cwiczylam. Po prostu spacerowalam, czasem wsiadlam na rower. Staralam sie jesc zdrowo. Owoce warzywa i te sprawy a staralam sie zrezygnowac z chipsow i slodkosvi choc te ostatnie zaczely mbie kusic w ostatnim miesiacu i nie powiem zebym potrafila sie nim oprzec hehe duzo daje nastawienie. Wiedzialam zelatwo nie bedzie ale skoro tyle kobiet urodzilo togorszanie bede no i prosilam Boga o sily
Ocena:
Grudzień 6, 2016
Wiecie co, im więcej czytam tym mniej mam ochotę rodzić. Serio. Nic mnie nie uspakaja. Macie jakieś pomysły jak zmienić nastawienie??..
Ocena:
Listopad 18, 2016
Kochane porod to nic strasznego. Trzeba odpowiednio sie nastawic... wszystko siedzi w.naszej glowie. Piekny dzien i wspomnienia :) pozdrawiam
Ocena:
Wrzesień 28, 2016
Rodziłam pierwszy raz z lutym tego roku.
Czwartek, godz. 9 rano. Badanie KTG - nic, badanie ogólne - nic. No to czwarty masaż szyjki (ciąża przenoszona). I wtedy już nie popuściłam. Chodziłam po klatce schodowej - góra, dół, góra, dół; przysiady, skłony itp. O 16 badanie KTG i mi mówią, że rodzę. A ja nic nie czuję. Mam się pakować i na porodówkę. O 17 jestem już na miejscu, robią lewatywę, potem huśtam się na piłce (kapitalna położna pokazała mi jak, bo oczywiście nie wiedziałam), o 18 przebijają mi pęcherz, bo rozwarcie ponoć na 5cm, a pęcherz cały (no i aby przyśpieszyć poród). I dopiero wtedy poczułam skurcze. Dzwonię do partnera, że ma się spieszyć, bo czuję, że nie zdąży. On rzuca wszystko i przyjeżdża o 19. Chce mi jakoś pomóc, ale proszę, aby siedział obok i po prostu był. Ból się wzmaga, ale do wytrzymania. W pewnym momencie chce mi się do toalety i proszę, aby mnie zaprowadził. I tu zonk, bo to parte się zaczynają. Nie umiałam już dojść do łóżka porodowego więc mnie zawlekli. Muszą mnie naciąć - nie boli. Robią to w chwili kiedy jest skurcz. Mój facet odlatuje, a ja widzę już główkę dziecka w szybie okna. O 20.07 mam dziecko na brzuchu :)
Ocena:
Marzec 5, 2016
ja miałam wywoływany poród i trwał tylko 4 godz....prawdą jest to że sie krzyczy ze koniec nie mogę nie chce ,,,,,zróbcie cesarkę itd...za 2 tyg mam termin drugiego porodu...i sie cholernie
Ocena:
Luty 21, 2016
Sama prawda bo rodzilam 9 godzin i wszystko tak jest napisane
Ocena:
Grudzień 29, 2015
kupa podczas porodu:

po pierwszym porodzie wiem, że lepiej zrobić sobie lewatywe w domu albo jakiś czopek zapodać, bo w szpitalu może być za późno.
Mnie się nagle zachcialo wymiotować i zrobic kupe na poroowce, co niby normalne jest, więc poprosilam o zestaw do lewatywy...poszłam z mężem do toalety i co się okazało.....dziecko tak pchalo się na swiat, że nie zdążyłam jej zrobić i ledwo mąż wyniosł mnie z toalety bo w niej bym urodziła....rodziłam tak szybko i w sumie tylko w obecności męża, że jak lelarz i położna wbiegli to w szoku byli.... wracając do kupy to jej w koncu nie zrobiłam, ae teraz wiem, że nawet gdybym ją zrobiła to jest fizjologia i szczerze mówiąc nie ma się co schizować, zwlaszcza, że to nie rodząca bedzie sprzątac ;) Niby na porodówce personel nie proponuje i nie robi lewatywy, bo to niby uwłaczające dla rodzącej, więc jak się chce to można samemu sobie zrobić....Ja już wiem, że dla wlasnego komfortu zrobie to przed wyjazdem na porodówkę z domu o ile zdążę :)
Ocena:
Grudzień 16, 2015
Podczas mojego pierwszego porodu I faza trwała 6 godz, a II faza 20 min. Nic strasznego. Nie można się bać- to podstawa.
Ocena:
Grudzień 8, 2015
Dlatego często a nawet chyba zawsze robi się lewatywe takie są procedury a strach przed porodem w niczym nie pomaga tyle kobiet już rodziło i jakoś żyją każda kobieta która chce mieć dziecko musi się z tym liczyć pozdrawiam ja czekam na mojego maluszka do marca :) jestem pierworodka a artykuł wcale mnie nie przestraszył
Łucja brawo!!! To musiało być piękne przeżycie :)
Ocena:
Grudzień 3, 2015
Ja rodziłam jak na razie tylko raz powiem wszystkim przyszłym mamą że każda z nas jest inna i każdy poród jest inny ja urodziłam dziecko sama w domu -naprawdę uwierzcie a 4 godziny wcześniej byłam u swojego ginekologa i nic nie wskazywało na tak szybki poród w ten sam dzień ja też nie wiedziałam jak to będzie czy będę umiała dotleniać dziecko w czasie porodu bałam się ale uwierzcie potrafiłam poradzić sobie z tym tak więc nie trzeba być mgr. medycyny by wiedzieć co robić natura nas tak stworzyła że potrafimy poradzić sobie nawet w zaskakujących nas sytuacjach nie bójcie się bądźcie odważne to my dajemy życie maluszkowi, ja też nie chodziłam do szkoły rodzenia to był mój pierwszy poród a sama w domu urodziłam oczywiście na odcięcie pępowiny przyjechało już pogotowie bo tego bym nie była odważna zrobić ale te chwile kiedy sięgasz swoimi rękoma jako pierwsza po noworodka i jak ono ze zawiniątka się rozwija są cudowne i nie do kupienia mojego porodu bym nie zamieniła na ten w sali porodowej dla tych cudownych chwil
Ocena:
Listopad 25, 2015
Poród wcale nie taki straszny jak opowiadaja? A ten artykul? Straszny! Tyle godzin, tyle krzyku i to naciecie. Wcale mi nie pomogl ten artykul. A i oczywiscie temat tabu czyli kupa podczas porodu. Pisze ktos o tym?