ZZO a przebieg porodu

Znieczulenie zewnątrzoponowe to obecnie najpopularniejszy sposób na uniknięcie bólu porodowego. Jest tak skuteczne, że w niektórych przypadkach może go wyeliminować całkowicie, gdyż odczuwalność bólu spada o 75., a nawet 100%. Niestety podanie ZZO nie wpływa jedynie na blokowanie sygnałów bólowych, może również wiązać się z pewnymi komplikacjami podczas przebiegu akcji porodowej.


ciaza_badanie_brzuch_sluchawki-550

 

Podanie znieczulenia zewnątrzoponowego ma znaczenie:

Matka natura wyposażyła nas w hormony - narzędzia odpowiadające za sprawny przebieg porodu. W trakcie niezakłóconego porodu wyjątkowa ich kompozycja objawia się w pełni zwiększając bezpieczeństwo zarówno matki, jak i dziecka. Podanie znieczulenia podczas porodu nie jest dla nich obojętne. Co więcej nie pozostaje obojętne również dla noworodka. W jaki zatem sposób może wpłynąć na przebieg porodu?


1. Świadomość podczas porodu

ZZO blokuje produkcję beta-endorfin. Przez to może również uniemożliwić pewną zmianę świadomości, która jest częścią normalnego porodu. Niektórzy twierdzą, że jest to prawdopodobny powód, dla którego znieczulenie zewnątrzoponowe zdobyło taką popularność wśród personelu szpitalnych porodówek. Personel często nie jest przygotowany do radzenia sobie z irracjonalnością, bezpośredniością i fizycznością kobiety rodzącej na własnych zasadach, dlatego woli kobietę znieczulić, na wszelki wypadek.


2. Mniejsze odczuwanie bólu - owszem, ale mniej oksytocyny i katecholamin

Gdy stosuje się znieczulenie, blokowany jest nagły wzrost poziomu oksytocyny występujący przy porodach naturalnych. A to dlatego, iż receptory rozciągania w dolnej części pochwy, które normalnie wyzwalają ten szczyt, po podaniu ZZO są przytępione. Ten efekt prawdopodobnie utrzymuje się nawet wtedy, gdy ZZO przestaje działać i powraca czucie, ponieważ włókna nerwowe, które są w to zaangażowane, są mniejsze niż nerwy czuciowe, a przez to bardziej wrażliwe na działanie leków.

Istnieje ryzyko, że kobieta rodząca w znieczuleniu zewnątrzoponowym nie będzie odczuwać odruchu wyparcia płodu. Odruch ten wyzwalany jest przez silne końcowe skurcze, niezbędne w szybkim i bezpiecznym urodzeniu dziecka. Rodząca musi wtedy wykonać wysiłek, często wbrew sile grawitacji, aby je nadrobić. Fakt ten, tłumaczy wydłużenie czasu drugiego okresu porodu i zwiększoną potrzebę użycia kleszczy, gdy stosuje się znieczulenie zewnątrzoponowe.

 

Znieczulenie blokuje również wydzielanie katecholamin, co może być korzystne w pierwszej fazie porodu. Jednak im bliżej do pojawienia się dziecka, obniżony poziom katecholamin będzie, podobnie jak przy oksytocynie, uniemożliwiał pojawienie się odruchu wyparcia płodu i przedłużał drugi etap porodu.

 

3. Osłabienie skurczy

Kolejnym hormonem, na który negatywnie wpływa stosowanie znieczulenia, jest prostaglandyna F2 alfa. Wspomaga ona kurczliwość kobiecej macicy. Jej poziom jest wyższy, gdy kobieta rodzi bez znieczulenia zewnątrzoponowego. W jednym z badań u kobiet, którym podano ZZO zanotowano spadek PGF2 alfa, a średni czas porodu wydłużył się z 4,7 godzin do 7,8 godzin.
 

4. Kontakt matka - dziecko

Istnieje ryzyko, że blokowanie wydzielania hormonów może również wpływać na osłabienie instynktu macierzyńskiego. Oczywiście to sprawa indywidualna ale tezę tę potwierdzają badania na zwierzętach (we Francji owce, którym podano znieczulenia zewnątrzoponowe we wczesnej fazie porodu nie wykazywały zainteresowania swoim potomstwem przez pierwsze 30 min po porodzie), jak i obserwacje prowadzone na ludziach (często matki po ZZO spędzają mniej czasu ze swoimi dziećmi w szpitalu niż matki rodzące naturalnie).

 

5. Wpływ znieczulenia na dziecko

Znieczulenie nie jest obojętne dla dziecka. Podawane leki podawane włączają się do krwioobiegu matki natychmiast i wędrują do dziecka w tej samej dawce, a niekiedy w jeszcze większym stężeniu. Niektóre leki mogą przede wszystkim oddziaływać na mózg dziecka, a niemal wszystkie potrzebują więcej czasu, aby zostać wydalone z niedojrzałego jeszcze układu krwionośnego noworodka, po tym jak przecięty zostaje sznur pępowinowy.
 

Podawania leków przeciwbólowych może mieć wpływ również na karmienie piersią. Istnieją dowody na to, że dzieci urodzone ze znieczuleniem mają słabszy odruch ssania i zdolności wynikające ze skutków podawanych leków.
 

Mówi się, że nie ma róży bez kolców. Podanie znieczulenia zewnątrzoponowego dobrze to obrazuje. Z jednej strony decydując się na nie unikamy bólu porodowego lub znacznie go redukujemy. Ma to wiele plusów, szczególnie w sytuacji gdy sama myśl o rodzeniu paraliżuje kobietę. Ale podanie środków znieczulających oprócz blokowania bólu, może nieść ze sobą ryzyko wystąpienia różnego rodzaju powikłań, a także pewnych skutków ubocznych w zaburzonej podaniem leków gospodarce hormonalnej kobiety rodzącej. Zatem przed podjęciem ostatecznej decyzji o zastosowaniu znieczulenia, warto wziąć je pod uwagę i przeanalizować związane z nim ryzyko.

 

rodzić po ludzku Źródło: Fundacja Rodzić po Ludzku

 

Zdjęcie: Fotolia by © anna

Polecane artykuły
Komentarze
Dodaj komentarz
Ocena:
Styczeń 29, 2017
Połowa tego tekstu to bzdury
Ocena:
Wrzesień 23, 2016
Dodam, że rodzę w lutym i na pewno poproszę o znieczulenie ZO.
Ocena:
Wrzesień 23, 2016
Bzdura z pkt 5 Znieczulenie nie jest obojętne dla dziecka. Podawane leki podawane włączają się do krwioobiegu matki natychmiast i wędrują do dziecka w tej samej dawce, a niekiedy w jeszcze większym stężeniu.
Laik który to pisał nie pofatygował się sprawdzić jak jest zbudowana przestzeń ZO. Podanie leku do krwioobiegu matki skutkuje zapaścią krążęniową i jest bezpośrednim zagrożeniem życia. Nie zna techniki wykonywania ZO- najpierw podaje się dawkę testową po upewnieniu się że jest się w przestrzeni ZO, czyli po spadku oporu na igle i podciśnieniu. Kolejna kalumnia: niedojrzałość ukł krążęnia, nie ma czegoś takiego, możę być ew niedojrzałość ukła enzymatycznego wątroby, ale leki nie są metabolizowane przez noworodka bo znajdują się w przestrzeni ZO matki. Moja rada nie znasz się, nie plącz ludziom w głowach!!!
Ocena:
Listopad 25, 2015
ZZO nie jest ani przyjemne ani miłe, ale dla tego małego Cudu zrobi się myślę dosłownie wszystko. Ja starałam się o dziecko przeszło 5 lat i NIC. Lekarz mówił mi że mam tylko 10% szans na, że zajdę w ciążę. Straciłam kompletnie nadzieję, że zostanę mamą. Przestałam o tym myśleć i zupełnie zapomniałam o tym czego chciałam i nie uważałam już. I nagle po kolejnym minionym roku zobaczyłam 2 kreski na teście i po 9 miesiącach urodziła się moja córeczka. Obecnie ma 7 miesięcy i zdrowo się chowa. Więc nic jeszcze straconego. Trzymam mocno kciuki.Powodzenia!