Co jeść po porodzie, a czego unikać karmiąc piersią?

Praktycznie każda mama, babcia, ciocia, salowa, pani z pobliskiego kiosku i tak dalej, praktycznie każda z tych kobiet powie Ci bez mrugnięcia okiem jak powinna wyglądać Twoja dieta po porodzie, kiedy karmisz piersią. To przecież oczywiste, że nie możesz jeść wszystkiego. Ba! W gruncie rzeczy, tego czego unikać nie musisz jest w sumie dość niewiele. Ale czego się nie robi dla dziecka! Tylko czy tak jest naprawdę? Czy to, co zjesz ma aż tak wielki wpływ na to, co otrzyma maluszek w Twoim pokarmie? Sprawdźmy.

 

karmienie piersią

 

Zacznijmy od tego, że mleko matki jest najlepszym, co kobieta może dać swojemu nowonarodzonemu dziecku. Płyn ten ma w swoim składzie wszystko to, czego malec akurat potrzebuje, to co zapewni mu optymalną ochronę, odporność i będzie wspierało jego prawidłowy rozwój. Co więcej, mleko kobiece nie ma jednolitego składu – zmienia się on w zależności od wielu czynników, jak choćby od godziny karmienia czy stanu zdrowia dziecka lub matki. A co ze spożywanymi przez nią pokarmami?

 

Na początek? Lista zakazów!

Tak to niestety w dzisiejszych czasach wygląda. Zaraz po porodzie, niezależnie od „informatora”, świeżo upieczona mama dowiaduje się, że od teraz musi bardzo uważać na to co je, bo przecież może zaszkodzić dziecku.

Nie jedz cytrusów, truskawek, orzechów, warzyw jak kapusta czy kalafior, jak ognia unikaj wszystkiego, co smażone, nie zbliżaj się nawet do owoców pestkowych i weź chwilowy rozwód z mlekiem i jego przetworami!

Tym większe może być Twoje zdziwienie, gdy jeszcze w szpitalu otrzymasz posiłek będący całkowitym zaprzeczeniem powyższego. Badania, których w ostatnich latach prowadzi się naprawdę dużo, wykazują, że dieta zdrowej kobiety karmiącej piersią ma niewielki wpływ na skład pokarmu. Poza tym, co niektórym kobietom wydaje się trudne do zrozumienia, to co zjesz nie trafi do mleka w ciągu kilku minut! Jak zatem powinna wyglądać prawidłowa dieta matki karmiącej?

 

Dieta matki karmiącej? A co to jest?

Tak naprawdę, w czasie połogu, ale także i później podczas karmienia piersią, najważniejsze są dobrze zbilansowana dieta i zdrowy rozsądek. Nikt nie da Ci jednej, konkretnej diety idealnej dla mam, a jeśli tak twierdzi, to znaczy, że nie zna najnowszych wyników badań w tej dziedzinie.

Ponieważ masz za sobą trudy ciąży i porodu, to naturalne, że powinnaś jeść tak, aby wzmocnić i odbudować organizm. Musisz być zdrowa i mieć siłę by zająć się maleństwem. Tylko jak to zrobić, kiedy za każdym razem, gdy tylko Twoje dziecko zapłacze, czy nawet zawili, od życzliwych słyszysz, że to na pewno przez to, że wypiłaś kawę z mlekiem, zjadłaś coś smażonego i tak dalej?

Prawdziwa dieta dobra dla Ciebie po porodzie to tak naprawdę dieta, której powinniśmy przestrzegać wszyscy. Powinna ona zawierać posiłki bogate w składniki odżywcze i nie zawierać żywności wysoko przetworzonej, ze sztucznymi dodatkami.

 

Ale przez to co jem moje dziecko ma kolki! I alergie!

Kolki to prawdziwa zmora rodziców. Każdy chciałby ich uniknąć, więc kiedy słyszysz, że nie jedząc, np. potraw smażonych, oszczędzisz maluszkowi cierpienia, robisz to bez wahania. Posłusznie i z uśmiechem na twarzy zjadasz gotowanego kurczaka, marchewkę, ryż, buraczki. I tak w kółko. Po nocach śnią Ci się choć odrobinę bardziej urozmaicone potrawy, ale zaciskasz zęby i jesteś twarda. A co to daje?  Dziecko i tak może kolki mieć, ponieważ wynikają one z niedojrzałości układu trawiennego!

Są maluchy, u których niedojrzałość ta objawi się jako nadwrażliwość na białko krowie, a są i takie, u których problemem będą gazy zalegające w jelitach. Są też dzieci, które tej niedojrzałości nie okażą wcale. Dlatego, nie unikaj niektórych potraw ot tak, na wszelki wypadek. Dieta eliminacyjna i ograniczenie spożywania danego produktu mają sens, gdy u dziecka wystąpi potwierdzona badaniami alergia. Pamiętaj: eliminacja „na wszelki wypadek” nie uchroni Twojego dziecka przed alergią czy nadwrażliwością na dany składnik!

 

To jak to jest z tym smażonym?

Czy możesz w takim razie do woli opychać się smażonymi kotletami? To nie tak. Powtórzmy jeszcze raz to, co pojawiło się już wyżej: „Prawdziwa dieta dobra dla Ciebie po porodzie to tak naprawdę dieta, której powinniśmy przestrzegać wszyscy.” A to oznacza, że nie należy spożywać dużo tego typu potraw. Zaleca się to praktycznie w każdej diecie. Dzieje się tak choćby dlatego, że podczas smażenia zniszczone zostają niektóre witaminy i cenne składniki odżywcze. A poza tym, najczęściej są bardzo kaloryczne!

Zatem: ograniczaj, ale nie unikaj za wszelką cenę.

Podobnie jest z warzywami strączkowymi czy kapustnymi. Powszechnie mówi się, że maleństwo będzie po nich miało gazy i oboje będziecie cierpieć kolkowe katusze. Jeśli faktycznie zaobserwujesz nasilenie dolegliwości związanych z odprowadzaniem gazów u dziecka, zamiast eliminować te produkty ze swojej diety (a dodajmy, że są bogate w białko, które jest Ci potrzebne na co dzień), spróbuj dodać do potrawy np. cząber, zapobiegający powstawaniu gazów.

 

A co z produktami, których smak i zapach zniechęcą dziecko do ssania?

Mowa tu o czosnku i cebuli. Wiele osób może odradzać Ci jedzenie tych produktów podczas karmienia piersią, ponieważ zmienią one smak mleka i dziecko nie będzie chciało go jeść.

A czy w czasie ciąży jadłaś czosnek i cebulę? Jeśli tak, spokojnie – maluszek poznał je już będąc jeszcze w Twoim łonie i nie powinny mu przeszkadzać.

 

Surowe owoce, warzywa, ryby…

Nie słuchaj osób, które zniechęcają Cię do jedzenia świeżych warzyw i owoców. Zawierają one najłatwiej przyswajalne składniki odżywcze, naturalne witaminy i mikroelementy. Zwłaszcza te sezonowe. Z nowalijkami jest o tyle trudniej, że nie masz pewności czy nie są naszpikowane chemią, więc tych najwcześniejszych może faktycznie lepiej unikać.

Nie rezygnuj z owoców, z cytrusami włącznie. Pamiętaj jedynie, by zawsze dokładnie umyć je przed zjedzeniem.

Nie przestawaj także jeść ryb, które są bardzo ważnym składnikiem zdrowej i dobrze zbilansowanej diety i są bogate w kwasy Omega-3. Sięgaj jednak po te, które mają najmniej rtęci, na przykład:

  • łosoś hodowlany,
  • śledź atlantycki,
  • łosoś dziki,
  • anchois,
  • szprotka,
  • węgorz,
  • pstrąg,
  • sardynka,
  • karp.

 

 

Czego w takim razie unikać?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Nie powinnaś spożywać żywności wysoko przetworzonej, zawierające konserwanty, sztuczne barwniki, polepszacze, zagęszczacze, …

I zdecydowanie powinnaś unikać alkoholu. W tym miejscu warto może dodać, że żadne badania nie potwierdziły wpływu piwa na zwiększenie laktacji.

 

Planując posiłki dla siebie i swojej rodziny rób to z głową. Pamiętaj, że maleństwo dostaje od Ciebie to, czego potrzebuje i to niezależnie od tego, czy odżywiasz się prawidłowo czy nie. A jeśli nie, to Ty ucierpisz na tym bardziej niż dziecko, ponieważ to siebie pozbawisz cenny składników odżywczych.

Zatem, nie daj się zwariować i jedz mądrze!

 

Autor: Katarzyna Moryc

 

Zdjęcie: pixabay.com

Komentarze
Dodaj komentarz
Ocena:
Kwiecień 12, 2018
gosiuszek, no na przykład ten prolaktan. Pij jedną saszetkę dziennie, przystawiaj często dziecko, pij dużo wody i uszy do góry, na pewno się uda :)
Ocena:
Kwiecień 9, 2018
Jak się ma kryzys laktacyjny dziecko dłużej ssie, bardziej się wierci i denerwuje przy jedzeniu, częściej płacze, że chce jeść. Ogólnie, jak dorosły, jak głodny to zły :P Prolaktan bardzo pomaga poradzić sobie z tym problemem.
Ocena:
Luty 2, 2018
Jak rozpoznać czy ma się kryzys laktacyjny?
Ocena:
Styczeń 17, 2018
@gosiuszek na początku też tak miałam że córka wisiała na cycku. Ale to dobrze bo stymuluje laktację. Poza tym maluchy mają mały żołądek i wielki odruch ssania. Mniej stresu więcej pewności siebie!
Ocena:
Styczeń 15, 2018
a jakie preparaty na przykład masz na myśli, ceglasta? Ja mam wrażenie, ze mała się nie najada, ciągle by wisiała na piersi, a chyba niewiele mleka leci :(
Ocena:
Styczeń 11, 2018
Dieta matki karmiącej to dawno obalony mit. Trzeba uważać z alergenami, ale uważać, obserwować dziecko, a nie, ze kategorycznie nie zjem truskawek, bo nie można, bo karmię. A ciężkostrawna dieta dla nikogo nie jest zdrowa, ale ucierpi na tym raczej matka, a nie dziecko. Ja bym uważała raczej na niektóre pokarmy hamujące laktację. No i na pewno trzeba więcej pić, można się wspomagać preparatami, które pomagają na lakcjację, szczególnie w czasie kryzysów.