Kocham, nie porównuję

Data:

Porównywanie dzieci to powszechna praktyka kochających rodziców, którzy nie zdają sobie sprawy z siły działania własnych słów. Niestety porównywanie choć zwykle przyświecają mu dobre intencje – jest dla dzieci bardzo szkodliwe.

porównywanie rodzeństwa

 

 

Dlaczego porównujemy dzieci?

Istnieje wiele powodów, dla których porównujemy dzieci, głośno komentując ich umiejętności, sukcesy, słabości i porażki. Czasami chodzi o chęć docenienia malca bądź utwierdzenie się w przekonaniu o byciu dobrym rodzicem. Znacznie częściej jednak robimy to, bo po pierwsze – chcemy zmotywować pociechę do słusznego działania i dorównania innym, po drugie – bo robią to niemal wszyscy. To zachowanie wpisane w naszą kulturę, a kolejni rodzice niemal bez zastrzeżeń wchodzą w tę utrwaloną od lat rywalizację.

Mówimy więc: „zobacz, jak Tomek ładnie je. Też mógłbyś polubić zupę ogórkową” czy „jakoś inne dzieci potrafiły dostać piątki, ty jak zwykle nie możesz porządnie się nauczyć”. Czasem, gdy ktoś nas odwiedza, rzucamy beztrosko „Naprawdę, Zuzia tak często chodzi do biblioteki? Ech, moja Ala to jest taka leniwa z tym czytaniem” nie zważając, że Ala jest obok. I chłonie każde słowo.

Porównywanie dzieci to błąd wychowawczy

Porównywanie dzieci jest niczym innym niż błędem wychowawczym – to zgodna opinia pedagogów i psychologów szkolnych. Wynika ono z faktu, że zachowanie to w żadnym stopniu i u żadnego dziecka nie wpływa pozytywnie na motywację. Nie oznacza to jednak, że porównywanie w ogóle nie działa. Ma ono swoje konsekwencje.

 

Dlaczego porównywanie dzieci szkodzi:

Porównywane dziecko traci poczucie własnej wartości, spada też jego samoakceptacja

O tym, co wpływa na naszą samoocenę, mówi Bogdan Wojciszke – polski psycholog i profesor nauk humanistycznych: Adekwatna samoocena jest wynikiem między innymi zaspokajania potrzeby aprobaty społecznej i pozytywnej motywacji osiągnięć.

Podobne twierdzenie można znaleźć u innych, czołowych specjalistów w dziedzinie psychologii: Katarzyna Baumann podkreśla, że wysoka samoocena jest efektem pozytywnego wzmacniania i pozwala adekwatnie ocenić własne umiejętności, zdolności czy znaczenie w otoczeniu. Z kolei Nathaniel Branden (autor książki „6 filarów własnej wartości”, zauważa, że poczucie własnej wartości ma swoje źródło w świadomości swoich mocnych stron i zalet.

Zauważmy, że żaden ze specjalistów nie stwierdza, że negatywna motywacja, jaką bez wątpienia jest porównywanie dziecka do innych, skutkuje wzrostem własnej wartości czy podwyższeniem samooceny. To logiczne, ponieważ porównywanie tak nie działa. Dziecko, słysząc: „Zobacz, ona tak potrafi, dlaczego ty taki nie jesteś?”, nie czuje się pozytywnie wzmocnione i nie chce się zmienić. Ono słyszy: „Spójrz, jesteś gorszy!”

Porównywanie dzieci sprawia, że relacja między nimi ulega osłabieniu

Jeśli do porównywania dwójki dzieci dochodzi często, istnieje poważne zagrożenie, że negatywnie wpłynie to na ich relacje. To szczególnie ważne w przypadku rodzeństwa. Nie chodzi tutaj jednak o doraźne konflikty, typowe dla kilkulatków, ale nawet całe późniejsze życie. Zauważmy, ze często zdarza się, że w przypływie emocji – już u dwojga dorosłych ludzi, pada: „Zawsze byłem tym gorszym od ciebie. Ty uczelnia, super mądry synek, ja zawsze ten głupszy. Patrz, jak robi to Marcin, czemu nie jesteś jak Marcin, spójrz na Marcina!”

Porównywanie kładzie się cieniem na całe dzieciństwo. Dziecko porównywane czuje, że rodzice kochają je mniej (nawet, jeśli nie jest to prawda), a swojego brata czy siostrę zaczynają traktować jako zawodnika w wyścigu o uczucie i akceptację rodziców. Efekty są łatwe do przewidzenia – rodzeństwo nie tworzy głębokiej więzi, a czasem porównywane dziecko z ulgą odseparowuje się od „idealnego rodzeństwa”.

Przez porównywanie sprawiasz, że dziecko nie jest pewne twoich uczuć

Nie może być ich pewne, skoro przez wiele lat słyszy porównania, w których wypada mniej korzystnie. Kilkulatek wyciąga różne wnioski, choć nie potrafi o nich powiedzieć. Czuje, że w oczach rodziców jest kimś gorszym. Czuje, że mama i tata nie są z niego zadowoleni, że ktoś inny spełnia ich oczekiwania w dużo większym stopniu. Każda osoba, która słyszy: „Dlaczego nie jesteś jak on/ona” czuje się nieakceptowany – niezależnie od wieku.

Kochasz? Nie porównuj!

Uświadomienie sobie, że porównywanie dzieci nie wpływa pozytywnie na ich motywację, lecz odbiera im pewność uczuć rodziców i wiarę we własne siły to pierwszy, dobry krok w stronę zmian.

 

Co mówić zamiast porównywania

 

Nie mów: Zobacz, jak Kasia sprząta”. Powiedz: „Nie podoba mi się to, że nie sprzątasz”.

Powiedz dziecku – jemu konkretnie, co nie podoba ci się w jego zachowaniu i jak można to zmienić. Przykładów można mnożyć: nie mów: „Twoi koledzy jakoś potrafili napisać to na piątkę” tylko zapytaj: „Zwykle masz dobre oceny, coś poszło nie tak? Może przysiądę z tobą wieczorem i razem sprawdzimy, co warto poćwiczyć”.

Nie upokarzaj swojego dziecka

Kiedy ktoś opowiada ci o osiągnięciach swojego dziecka, to nie znaczy, że masz automatycznie porównać swoje. Twoje dziecko nie musi startować w zawodach sportowych i czytać najszybciej w klasie. Twoje talenty i umiejętności także są różne od talentów i umiejętności twoich znajomych, co nie oznacza, że jesteś gorszy/-a. Powiedz więc po prostu: „Ja też mam powody do dumy. Adaś tak pięknie, że wychowawczyni zastanawia się nad wysłaniem go na ważny konkurs”.

Twoje dziecko ma prawo być inne

Każdy z nas jest inny. W oparciu o umiejętności, zdolności i zainteresowania budujemy przyszłość i jako dorośli nie widzimy w tym niczego dziwnego – co najwyżej rzucimy „ja nie nadawałabym się do księgowości”. Nie oczekuj więc, że twoje dziecko „nadaje się” do wszystkiego – ono także ma swoje talenty i konkretne możliwości. Doceń je, a nad słabymi stronami po prostu pracujcie – bez porównywania.

 

Literatura:

Kevin Steede, 10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców, Wyd. GWP 2007

Małgorzata Bajko, Monika Janiszewska, (Nie)Grzeczni?, Wyd. Helion 2016

Rodzeństwo bez rywalizacji,  Adele Faber, Elaine Mazlish, Wyd. Media Rodzina 1993


Polecane artykuły
Komentarze
Dodaj komentarz
5-4-2019
Ocena:
Trafny artykuł!
Całe życie słyszałam od taty " Kasia jest najlepszą uczennica w klasie, a Ty?!", "Kasia skończyła medycynę, a Ty wybrałaś jakiś kierunek bez przyszłości" i tym podobne... Szczerze, nie budziło to we mnie nic innego jak tylko frustracji i ciągłej presji udowadniania czegoś... Na szczęście w odpowiednim czasie potrafiłam sobie to wszystko sama poukładać... ;)