Gdy nie ma w domu dzieci…

Ciężko chyba znaleźć osobę, która nie kojarzy słów piosenki Kazika „Gdy nie ma dzieci”. Autor tekstu zapewnia, że pod nieobecność dzieci, rodzice szaleją. Czy tak jest w istocie? Czy dorośli, których centrum wszechświata są ich pociechy potrafią po prostu odpocząć i „wziąć na luz”?

 

rodzice sami bez dzieci

 

Małe dzieci zazwyczaj jeżdżą na wakacje (i nie tylko) w towarzystwie rodziców. Ale im są strasze, tym częściej zdarza się, że tego czasu spędzanego wspólnie jest mniej. Dochodzą wyjazdy do babci, cioci, na kolonie, obozy. A rodzice zostają w domu i…

 

Plany, plany, plany

Jeszcze przed wyjazdem dziecka rodzice nie raz planują co to się będzie działo.

Niektórzy planują po prostu odpoczynek, inny że nadrobią zaległości towarzyskie, a jeszcze inni chcą wykorzystać ten czas na sprzątanie, czy remont. Manicure, fryzjer, kino, siłownia, zakupy, leniuchowanie z książką… Plany zazwyczaj są ambitne. A jak jest z ich realizacją?

 

Syndrom pustego gniazda

Oczekiwania to jedno, a rzeczywistość to drugie. Wielu rodziców, no dobra, bądźmy szczerzy – głównie mamy, zwłaszcza jeśli dziecko wyjeżdża samo pierwszy raz, ma z tym poważny problem. Można to porównać do syndromu pustego gniazda. A to dlatego, że pojawia się tęsknota.  

Oczywiście, nie jest ona niczym złym. To zjawisko zupełnie naturalne i ważne. Grunt, by nie było chorobliwe. Dziecko jest w dobrych rękach, z pewnością świetnie się bawi i nie myśli o powrocie do domu w każdej wolnej chwili. Starajmy się nie wydzwaniać i nie pytać jak bardzo syn lub córka za nami tęskni. Nawet bardzo zadowolone z wypoczynku dziecko może mieć w takiej sytuacji chwile słabości. A my, tęskniąc i zamartwiając się, tracimy chęć do bycia ze sobą sam na sam, do realizacji planów.

Ważne, byśmy zrozumieli, że tęsknota to głównie problem rodzica, a nie dziecka. Jeśli nauczymy się jak sobie z nią radzić, nasza pociecha, obserwując nas, zrozumie i nie będzie miała z tym problemów.   

 

Skupmy się na sobie

Kiedy już uda się opanować uczucie tęsknoty, pora przyjrzeć się sobie. Jakie mamy potrzeby, gdy dzieci nie ma w pobliżu? Przez okrągły rok pociechy stanowią centrum naszego wszechświata. Dostosowujemy się do ich potrzeb, planu dnia, dni wolnych od zajęć. Codzienne rozmowy także toczą się wokół nich. A co z nami, rodzicami? Co z nami jako dwojgiem kochających się ludzi?

Okazuje się, że na samym początku sytuacji jaką jest wyjazd dzieciaków, rodzice często nie bardzo wiedzą o czym ze sobą rozmawiać (no bo przecież nie o dzieciach?), co robić (nie trzeba ich odwozić do szkoły, na zajęcia, na basen, nie trzeba gotować…). Jak żyć? No właśnie, to trzeba sobie przypomnieć i nauczyć się tego od nowa.

Gorzej, gdy okazuje się, że po wyjeździe dzieciaków nie dzieje się nic, na przykład bo:

  • w ferworze walki zapomnieliśmy o sobie i nie mamy żadnego hobby,
  • przyjaciele są raczej znajomymi posiadającymi dzieci.

Może warto jednak iść do kina? Poleżeć „brzuchem do góry”, nadrobić książkowe zaległości, napić się wina, umówić się na randkę z mężem, spać do południa, albo zostawić w zlewie niepozmywane naczynia, bo po prostu rozmawialiście pół nocy? Nie ważne co, ważne by wykorzystać ten czas dla siebie.

 

Imprezowy szał, czy życie w trybie „slow”?

A może zrobić tak, jak w piosence Kazika? Zaszaleć i pozapraszać dawno niewidzianych znajomych? Albo pójść na jakąś imprezę, koncert, czy coś w tym stylu?

To jest ten czas, kiedy możecie to zrobić. O ile macie siłę i ochotę. Często jest tak, że po bardzo intensywnie spędzanym życiu z dziećmi, po ich wyjeździe nagle robi się strasznie cicho, a wszystko jakby zwalnia. Jeśli tak to odczuwacie, warto wykorzystać ten czas na naładowanie baterii, wyciszenie się i odpoczynek (choćby jedynie psychiczny).

 

 

Ważne przesłanie

Wyjazd dziecka to ten czas, kiedy po prostu trzeba jakoś bez niego funkcjonować. Ale zdecydowanie dobrze jest żyć tak, by nawet w tym czasie, gdy dzieciaki są w domu, umieć podzielić czas – mieć go i dla nich, i dla siebie.

To bardzo ważne także z punktu widzenia naszych pociech: jeśli zobaczą, że ich rodzice realizują się, a nie są jedynie „mamą i tatą”, że mają czas dla nich i dla siebie nawzajem, że mają swoje pasje i potrafią o siebie zadbać, nauczą się, że to jest coś, do czego należy w  życiu dążyć. A przecież chcemy dla nich jak najlepiej.

 

A co Wy robicie, gdy dzieci nie ma w domu choć przez klika dni? Chodzicie chore z tęsknoty, czy realizujcie punkt po punkcie z szalonej listy planów?

 

Zdjęcie: pexels.com

Polecane artykuły
Komentarze
Dodaj komentarz
24-8-2017
Ocena:
robimy sobie randkę we dwoje! Ja przygotowuję pyszności do jedzenia, włączamy dobry film i przytuleni oglądamy... 26 sierpnia na puls będziemy oglądać Piratów z Karaibów – klątwa czarnej perły! Już nie możemy się doczekać
15-7-2017
Ocena:
he he, zdecydowanie polecam slow, choć ciężko się oprzeć pokusie. Myśmy za pierwsyzm razem (samodzielny obóz dziewczynek) poszli na całość, co wieczór znajomi, kino, spotkania. Załatwianie odłożonych spraw. Po 2 tygodniach byliśmy tak umęczni, że cieszyłam się że to już za nami :)
8-7-2017
Ocena:
jestem zdecydowanie na TAK!!!
22-6-2017
Ocena:
uwielbiam ten czas, cisza spokój i zatęsknić można ... ach się rozmarzyłam